
W niemieckim dzienniku Tagesspiege pojawiła się relacja z podróży po pieszo-rowerowym przygranicznym moście Siekierki-Neurudnitz. Autor tekstu był zachwycony tym, jak dobrze go zagospodarowaliśmy w Polsce. Na sytuację po niemieckiej stronie jedynie narzekał.
Most pieszo-rowerowy Siekierki-Neurudnitz ze względu na swoją lokalizację w parku krajobrazowym, a co za tym idzie, przepiękne widoki, które mamy okazję podziwiać podczas przeprawy nim, stał się słynną atrakcją turystyczną.
Wisząca nad Odrą konstrukcja biegnie przez granicę polskiego województwa zachodniopomorskiego oraz niemieckiego landu Brandenburgia i powstała w XIX wieku. Początkowo jeździły po tam pociągi, ale podczas II wojny światowej most został wysadzony i na długo wyłączony z użytku.
Choć już dawno został odbudowany, to przez dziesiątki lat nadal nie był eksploatowany. Zmieniło się to dopiero w 2021 roku, kiedy zakończono przebudowę po polskiej stronie, a w 2022 po niemieckiej. Od tamtej pory służy on zarówno pieszym, jak i rowerzystom. Jednak różnice pomiędzy każdą ze stron są diametralne.
Jak donosi relacja z podróży zamieszczona na łamach niemieckiego dziennika Tagesspiege: "W Polsce jest ciasto, w Niemczech ptasie odchody".
Ale o co chodzi z tym ciastem i odchodami?
Pisze autor artykułu.
Autor artykułu zachwala także czystość po polskiej stronie mostu Siekierki-Neurudnitz. Zwraca uwagę na fakt, iż po stronie niemieckiej jest ogromny problem z ptasimi odchodami zanieczyszczającymi most, a u nas został on rozwiązany za pomocą specjalnych zabezpieczeń przed ptakami.
Tuż przy moście w Siekierkach znajduje się także wieża widokowa, z której możemy podziwiać rozległe lasy i bieg rzeki Odry. Wejście na nią jest darmowe, tak samo, jak wjazd na most.
