
Podczas lotu z Mediolanu do Atlanty w USA pasażerowie przeżyli chwile grozy. Z powodu silnych turbulencji aż 11 osób odniosło obrażenia, w wyniku których trafiło do szpitala.
We wtorek tj. 29 sierpnia Airbusem A350-900 należącym do przewoźnika Delta Airlines leciało 151 pasażerów i 14 członków załogi. Lot trwał 9 godzin i 47 minut i aż do fazy podejścia do lądowania przebiegał spokojnie. Podczas zdarzenia niektórzy pasażerowie zostali ranni, jeden z nich relacjonował, że "widział dużo krwi".
Silne turbulencje w czasie lotu. 11 osób poszkodowanych
Rzecznik prasowy Delta Airlines opublikował komunikat, w którym skomentował incydent. Samolot wyleciał z Włoch zgodnie z planem. Problemy zaczęły się ok. 65 km od docelowego lotniska Hartsfield-Jackson International Airport w Atlancie.
"Członkowie zespołu Delta Care podjęli działania w celu skontaktowania się z pasażerami lotu Delta Flight 175 [...]. Naszym priorytetem jest pomoc naszym klientom i członkom załogi, którzy odnieśli obrażenia. Jesteśmy wdzięczni służbom ratowniczym, które niezwłocznie zajęły się samolotem, udzieliły pomocy medycznej i ułatwiły transport rannych do szpitala" – napisał.
Lotnictwo jest uznawane za jeden z bezpieczniejszych środków transportu, jednak pasażerowie wciąż zapominają o podstawowych zasadach BHP podróży samolotem – zapinaniu pasów bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy zapala się czerwona lampka.
W czerwcu 2023 r. Reading University w Wielkiej Brytanii stwierdził, powołując się na przeprowadzone przez uczelnię badania, że w ostatnich latach nastąpił wzrost występowania turbulencji lotniczych. Zdaniem naukowców wpływ na to zjawisko mają zmiany klimatyczne.
Zobacz także
