
To już kolejny raz, gdy ważny amerykański senator Mitch McConnell zamiera podczas wygłaszania przemówienia na żywo. W środę w Covington odnosił się on do spraw gospodarczych i wszystko było dobrze do momentu, w którym reporter zapytał polityka o reelekcję. Wtedy McConnell zamilkł, jego wzrok odpłynął i przez chwilę nie było z nim kontaktu.
Senator Mitch McConnell zwrócił się do mediów, w połowie zdania zamilkł, a na jego twarzy pojawił się dziwny wyraz, jakby z politykiem stało się coś naprawdę złego. To już drugi taki epizod z jego udziałem – wcześniejszy miał miejsce zaledwie miesiąc temu na Kapitolu, o czym pisaliśmy w naTemat.pl
Senator ze stanu Kentucky w środę rozmawiał z dziennikarzami w Covington. Poruszał sprawy dotyczące Izby Handlowej, aż w pewnym momencie został przez jednego z dziennikarzy zapytany o ubieganie się o reelekcję.
Mitch McConnell przerwał w środku zdania, zamilkł, zacisnął usta, a jego oczy wyraźnie się rozszerzyły. Po czym zdawało się, że senator wpatruje się niespokojnie w przestrzeń. Jego wzrok sprawiał wrażenie, że polityk kompletnie stracił kontakt z rzeczywistością i prawdopodobnie właśnie tak było, bo nie odpowiedział nawet na powtórzone pytanie. Jego "zamrożenie" trwało przez 30 sekund.
Mitch McConnell "zamarzł" po raz drugi
Jak wskazuje portal TMZ.com senator wyglądał dokładnie jak miesiąc wcześniej, gdy amerykańskie media również nazwały jego stan "zamrożeniem". Portal wskazuje, że zarówno teraz, jak i wtedy senator mógł przejść jakiś atak, w czasie którego organizm odmówił współpracy.
Nie potwierdził tego jednak sztab senatora. Przypomnijmy, że miesiąc temu senator wygłaszał przemówienie w Senacie na temat rocznego projektu ustawy o polityce obronnej. Nagle jednak zamarł w połowie zdania. Patrzył jedynie w punkt przed sobą.
Po 19 sekundach koledzy partyjni McConnella zaczęli pytać, czy wszystko jest w porządku. Do polityka podszedł także jeden z senatorów, który jest lekarzem. Jak podaje NBC News, po epizodzie głos w sprawie zabrał jeden z doradców, który wskazał, że McConnell miał powiedzieć: "Nic mi nie jest". Jak dodał, "poczuł się on oszołomiony i odsunął się na chwilę". Potem miał wrócić, by odpowiadać na pytania, a jego odpowiedzi zdaniem wszystkich były "bardzo czytelne".
Po incydencie McConnell rozmawiał krótko z dziennikarzami. Przyznał, że jego stanem zdrowia zainteresował się prezydent Joe Biden. "Prezydent dzwonił, żeby mnie sprawdzić", na co polityk miał mu odpowiedzieć żartem. Informację potwierdzili przedstawiciele Białego Domu.
Senator sam odniósł się także do swojego stanu zdrowia. "Wszystko w porządku" – odpowiedział na pytanie, jak się czuje. Nie wyraził wprost jednak, czy konsultował incydent z lekarzem. Nie wiadomo, co dokładnie dzieje się ze zdrowiem senatora, ale jasne jest, że upadek, którego doznał 8 marca nie pozostał bez wpływu na jego zdrowie. Był hospitalizowany ze wstrząsem mózgu i niewielkim złamaniem żebra, ale został wypisany 13 marca.
Zobacz także
