
Katarzyna Dowbor wstawiła na Instagram zdjęcie z popularnym artystą Jannem. "Zawsze w niego wierzyłam" – podpisała prezenterka. Jak się okazało, spotkali się już wcześniej w 2013 roku na planie programu "Nasz nowy dom".
Katarzyna Dowbor wstawiła zdjęcie z Jannem
"Takie fantastyczne i wzruszające spotkanie po 10 latach! Jann – zawsze w niego wierzyłam" – podpisała zdjęciem z Jannem Katarzyna Dowbor. Jak się bowiem okazało, prezenterka zna się z popularnym artystą nie od dziś.
Do ich pierwszego spotkania doszło dziesięć lat temu na planie programu "Nasz nowy dom", do którego zgłosiła się wielodzietna rodzina Janna. – Oglądałam Janka, trzymałam za niego kciuki. Jestem nim zachwycona i uważam, że powinien wygrać. Super chłopak. Rośnie nam duża gwiazda – mówiła jakiś czas temu Dowbor w rozmowie z "Faktem" i dodała, że śledzi jego poczynania od samego początku.
Pod postem można znaleźć wiele entuzjastycznych komentarzy. "I takich ludzi warto wspierać!", "Cudownie tak spotkać się po latach i mieć świadomość, że pomogło się w potrzebie", "O, jak miło zobaczyć Was razem. Dwie cudowne, przesłodkie osóbki" – czytamy w nich.
Przypomnijmy, że Jann zdobył popularność dzięki preselekcjom do Eurowizji. Zdaniem wielu osób to właśnie on, a nie Blanka powinien reprezentować Polskę na tegorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji. Fani młodego artysty stworzyli w tym celu nawet petycję. Na Orange Warsaw Festival Jann towarzyszył na scenie Jaredowi Leto z 30 seconds to Mars.
"Nasz nowy dom" bez Dowbor
Przypomnijmy, że na początku maja tego roku Polsat przekazał zaskakujące wieści. Decyzją nowego szefa stacji, czyli Edwarda Miszczaka Katarzyna Dowbor przestała być prowadzącą programu "Nasz nowy dom".
Z kolei pod koniec maja Dowbor udzieliła wywiadu dla "Wysokich Obcasów", w którym wprost mówiła o "upokorzeniu". Jak sama wspomniała, "wyśmiewa kiepskie zdrowie starszej pani", które było powodem zwolnienia z programu "Nasz nowy dom". Na samym początku rozmowy dziennikarka podkreśliła, że "na do widzenia" nie usłyszała ani jednego dobrego słowa.
"Nie pamiętam żadnej pochwały. Poczułam się upokorzona, dostałam komunikat, że spowalniam ten pociąg. Nie mając argumentu dotyczącego moich umiejętności zawodowych, zastosowano taki – nieprawdziwy – że nie daję rady fizycznie i psychicznie. Myślę, że właśnie o upokorzenie chodziło. Ale dostałam od dyrektora Miszczaka ogromny bukiet kwiatów. Znajome się śmieją, że jak ktoś będzie szedł z wielkim bukietem, to uciekną, bo pewnie przyjdzie zwolnić" – przyznała Katarzyna Dowbor.
Zobacz także
