
Nie zszokowała mnie okładka "Do Rzeczy", która zszokowała tak wielu. Przeciwnie, spodziewałam się jej od dawna. Oznajmienie jasno i wprost "Tak. Należy wyjść z Unii Europejskiej" było może niefortunne dla PiS ze względu na wybory, ale też bardzo szczere, co w wypadku tej partii nie zdarza się nigdy, więc na swój sposób to doceniam.
Zresztą razić mogło tylko wyborców opozycji, a nie do nich ten przekaz był skierowany. Twardy elektorat PiS z pewnością się zachwycił i odebrał to jako deklarację siły, dokładnie tak, jak swego czasu nieszczęśni Brytyjczycy odbierali deklaracje Brexitowe. Dopóki wyjście z UE nie zniszczyło ich firm, dochodów i bezpieczeństwa sprawiając, że dziś chcieliby wrócić do UE.
Okładkę "Do Rzeczy" traktuję jako deklarację PiS, bo jest dla mnie oczywiste, że ta gazeta jest biuletynem partyjnym - publikowane w niej treści, olbrzymie dotacje rządowe, niewspółmierne do zasięgów i wyników finansowych moim zdaniem jasno tego dowodzą.
Tezę postawioną przez "Do Rzeczy" chcę jednak sprostować.
My nie wyjdziemy z UE w przyszłości, kiedyś, jeśli wygra PiS. My wychodzimy z UE już, teraz, jesteśmy w trakcie. To już się dzieje, choć na razie ten proces (ponieważ rozłożony na raty) pozostaje ukryty dla wielu obywateli.
PiS od dawna nie jest w Unii
Partia Kaczyńskiego nie jest w Unii od 2015 roku, od pierwszego dnia po wygraniu wyborów. Od tamtej pory nie wzięła udziału w ani jednym unijnym przedsięwzięciu, prawnym, finansowym czy społecznym, nie porozumiała się z Unią, ani nie zamieniła z nią jednego sensownego słowa. Przeciwnie, zrobiła wiele, żeby Polskę z Unią skłócić, włącznie z ostatnim ułatwieniem przedostania się nań jej teren nielegalnym migrantów, w tym prawdopodobnie terrorystów.
W 2021 roku nielegalny TK uczynił pierwszy otwarty krok do wyjścia Polski z Unii, oświadczając, że unijne traktaty są niezgodne z polskim prawem.
Znaki, że jesteśmy przez PiS wyprowadzani z UE leżą na ulicy, wystarczy się schylić. Wystarczy spojrzeć uważnie, żeby je zobaczyć.
Referendum to podkładka dla PiS
W maju 2023 roku "Press" opisał portal sovereignty.pl, którego autorami są m.in Paweł Lisicki, Rafał Ziemkiewicz czy Piotr Semka, publikujący tylko po angielsku tekst zniechęcające do UE i krytyczne wobec Niemiec. Ten portal będący ucieleśnieniem treści promowanych przez rosyjską antyunijną propagandę dostał od państwa polskiego, zresztą z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej – Funduszu Sprawiedliwości 1,867 mln zł dofinansowania.
Samo referendum, które będzie przeprowadzone przy okazji wyborów, także może stanowić świetną podkładkę pod Polexit. Jeśli ludzie w jakiejś znaczącej części odpowiedzieliby twierdząco na pytania "Czy popierasz przyjęcie tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, zgodnie z przymusowym mechanizmem relokacji narzucanym przez biurokrację europejską?" lub "Czy popierasz likwidację na bariery na granicy Rzeczypospolitej Polskiej z Republiką Białorusi?” byłaby to dla PiS świetna podkładka pod stwierdzenie, że dążenia Polaków są rozbieżne z polityką UE, wobec czego należy nas z niej wyprowadzić.
Bardzo też przestrzegam przed równie fałszywym co częstym argumentem, który bywał (ostatnio na szczęście mniej) używany przez opozycję i demokratyczną część społeczeństwa, a częściowo służył też pocieszaniu się: ze Polexit nam nie grozi, bo członkostwo Polski w UE cieszy się olbrzymim poparciem Polaków.
Po pierwsze to poparcie spada, nad czym rząd bardzo pracuje, a po drugie, co nie jest wiedzą powszechną, do Polexitu nie potrzeba referendum, opinia Polaków nie będzie więc miała żadnego znaczenia.
Do Polexitu nie potrzeba referendum
Myślę, że w tym samym celu, to jest żeby mieć podkładkę pod Polexit, PiS nie wziął ponad 150 miliardów na odbudowę Polski po pandemii, a teraz doprowadził do tego, że zagrożonych jest 300 miliardów złotych z Funduszu Spójności - pieniędzy nie dostaniemy, bo PiS łamie prawo, ale po wszystkim Kaczyński powie: po co nam ta Unia, skoro nic od niej nie dostajemy?
I na koniec - powtórzę dla efektu - do Polexitu nie potrzeba referendum. Wyjście jest błyskawiczne i odbywa się następująco: wniosek ministra, stanowisko rządu, ustawa sejmowa, podpis prezydenta i mamy Polexit….
I po to, żeby do tego nie doszło, są te wybory. O to toczy się gra.
Zobacz także
