Antoni D. wydalony z Zakonu Braci Mniejszych za gwałt i przemoc. (Zdjęcie poglądowe)
Antoni D. wydalony z Zakonu Braci Mniejszych za gwałt i przemoc. (Zdjęcie poglądowe) Fot. Karol Porwich/East News

Duchowny Antoni D. został wydalony ze struktur Zakonu Braci Mniejszych po tym, jak pojawiły się informacje o tym, że latami miał dopuszczać się przemocy wobec kobiet, w tym gwałtów. Antoni D. zapowiedział, że zamierza się odwołać od decyzji w Stolicy Apostolskiej, przez co wciąż może pełnić posługę.

REKLAMA

Zakonnik Antoni D. latami krzywdził kobiety

O sprawie zakonnika, który miał okazać się seksualną bestią zrobiło się głośno po publikacji Joanny Jasińskiej-Mrukot z tygodnika "O!Polska". Dziennikarka zawarła historie czterech kobiet, które miały być krzywdzone przez Antoniego D.. Według każdej z nich duchowny na pierwszy rzut oka sprawiał wrażenie bardzo bogobojnego, a jego reputacja w okolicy (Śląsku Opolskim) była nienaganna.

Dopiero gdy dochodziło do spotkania w cztery oczy między z kobietami, dawało o sobie znać prawdziwe oblicze zakonnika. Alicja, 53-letnia ofiara, dopiero po ponad trzech dekadach przyznała, z jakim okrucieństwem spotkała się ze strony duchownego.

– Przyszedł do mnie do domu, zrzucił swój habit. A potem odsłonił mój brzuch w ostatnich tygodniach ciąży i zaczął się onanizować – czytamy w wyznaniu Alicji na łamach tygodnika.

Kobieta opisała również sytuację z greckiej wyspy Rodos, gdzie znalazła się z zakonnikiem w ramach religijnej wyprawy dzieci i młodzieży oraz osób z niepełnosprawnościami. Antoni D. był nadzorcą i prowadzącym spotkań, a Alicja została zaangażowana przez niego do pomocy.

–  W pewnym momencie rozebrał się do pasa, powalił mnie na ziemię, zerwał mi bluzkę i położył się na mnie. I stało się – przyznała kobieta.

Ponadto Antoni D. miał niejednokrotnie dopuszczać się szantażu emocjonalnego na swojej ofierze. 53-latka wspominała, że podczas religijnej wyprawy zamknął ją w pokoju i groził, że deportuje ją do Polski, jeśli ta nie odda mu się seksualnie. Jak przyznała Alicja, żyła w ciągłym strachu przed swoim oprawcą.

– Często płakałam w poczuciu winy i bezradności, waliłam głową w ścianę, pytając, po co żyję. I tak przegrałam swoje młode życie.

Antoni D. wydalony z zakonu braci mniejszych

Inna z ofiar księdza, Karina, opowiedziała o manipulacjach zakonnika, dzięki którym miał skłaniać ją do aktów seksualnych.

– Przewrotnie powoływał się na dewizę św. Augustyna "Kochaj i czyń, co chcesz" – przyznała kobieta. – Robiłam więc wszystko, czego sobie życzył. Była masturbacja w samochodzie, seks oralny, potem spotkania w różnych miejscach, nawet wyjazd do domku kempingowego. Zawsze gorąco dziękował i mówił, jak bardzo tego potrzebuje. Później chciałam już zakończyć tę relację. Zrozumiałam, że on chciał po prostu ze mnie korzystać – dodała.

Karina przyznała również po latach, że Antoni D. poza zaspokajaniem go w sposób seksualny przyjmował również gotówkę.

– Seks stał się dla niego w tej relacji narzędziem do uzyskiwania określonych celów: mojej uległości i pieniędzy. Naciskał na praktyki cielesne, których nie chciałam. Przemocy fizycznej nie było, ale było planowe okrucieństwo psychiczne, taka przemoc w białych rękawiczkach.

Artykuł o zakonniku, który miał wykorzystywać kobiety, został opublikowany w maju tego roku. Potem sprawy potoczyły się dość szybko, po wybuchu afery ojciec Massimo Fuasarelli, który pełni funkcję Ministra Generalnego Zakonu Braci Mniejszych zarządził dochodzenie w sprawie kapłana, a 6 października zadecydował o wydaleniu Antoniego D. z polskiej filii wspólnoty.

Dekret Fusarellego nie jest jednak prawomocny, a Antoni D. zakomunikował, że zamierza się odwołać w sprawie decyzji centrali. Zakonnik złoży apelację do Stolicy Apostolskiej. Na ostateczny werdykt w sprawie poczekać trzeba będzie nawet kilka miesięcy, podczas których na mocy prawa kanonicznego duchowny wciąż będzie figurował jako oficjalny członek w strukturach Zakonu Braci Mniejszych.

Ponadto w przypadku, gdy przez zwierzchników z Watykanu zostanie uznany winnym zarzucanych mu czynów dalej będzie mógł pełnić posługę kapłańską. Kościół Katolicki może przyjąć Antoniego D. i powierzyć mu rolę księdza wikariusza, jednak z pewnymi ograniczeniami w funkcjonowaniu.