
Strażacy w całej Polsce pogrążeni są w żałobie po śmierci swojego kolegi z Gdyni. Bartosz Błyskal, 27-letni płetwonurek z PSP, zginął w środę w trakcie poszukiwań Grzegorza Borysa podejrzanego o zabójstwo synka. W czwartek wszystkie jednostki oddadzą mu hołd.
Tragedia w trakcie obławy na Borysa. Oddadzą hołd młodemu strażakowi
"W czwartek 2 listopada o godz. 18:00 we wszystkich jednostkach PSP i OSP włączmy sygnały świetlno-dźwiękowe i oddajmy hołd śp. sekc. Bartoszowi Błyskalowi, strażakowi-nurkowi SGRWN KM PSP w Gdańsku, który zmarł wskutek wypadku podczas prowadzonych działań. Cześć Jego pamięci" – przekazał komendant główny PSP Andrzej Bartkowiak.
Przypomnijmy, strażak zmarł w środę po południu w gdyńskim szpitalu. Mężczyzna brał udział w akcji poszukiwawczej Grzegorza Borysa. Jak podaje "Fakt", śp. Bartosz Błyskal w straży pożarnej pracował od czterech lat. Dwa lata temu zdobył uprawnienia płetwonurka. Pracował w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Gdańsku. Jego koledzy z jednostki są pod opieką psychologa.
Śledczy kwalifikują zdarzenie jako "wypadek przy pracy ze skutkiem śmiertelnym". W czwartek Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformował w rozmowie z Onetem, że Prokuratura Rejonowa w Gdyni wszczęła śledztwo ws. tragedii, do której doszło w zbiorniku wodnym przy ul. Lipowej i ul. Źródło Marii w Gdyni.
Już w środę na miejscu pojawił się prokurator. Zabezpieczono też sprzęt, na którym pracował nurek, i przesłuchano pierwszych świadków. Zlecono także sekcję zwłok 27-latka. Powołany zostanie również biegły, który przebada sprzęt i wyda opinię, czy był on sprawny i spełniał określone wymagania.
Strażak nurkował w bardzo trudnym zbiorniku
– Mogę powiedzieć, że strażak był pod wodą, nurkował w zbiorniku bardzo trudnym, bo tam były wyspy torfowe, które charakteryzują się tym, że wystają z nich korzenie. I stracono z nim kontakt – przekazał "Faktowi" bryg. Jacek Jakóbczyk, rzecznik gdańskich strażaków.
Dodał, że momencie, gdy z 27-latkiem stracono kontakt, pozostali członkowie grupy rozpoczęli jego ewakuację z wody. – Te działania były trudne i po wyciągnięciu konieczna była resuscytacja. To, czy stracił przytomność, czy była jakaś awaria sprzętowa, czy może się zahaczył, to są na razie spekulacje – powiedział Jakóbczyk.
Zbiornik, w którym nurkował Bartosz Błyskal, ma miejscami do dwa, a nawet trzy metry głębokości. – Nie jest za głęboki, ale za to bardzo trudny oraz ze słabą widocznością – zaznaczył rzecznik strażaków.
Nieprzytomnego mężczyznę śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportowano do szpitala. W środę przed godz. 17:00 komendant główny PSP Andrzej Bartkowiak poinformował, że 27-letni strażak nie żyje.
Zobacz także