
Marek Ł. przez następnych 10 lat będzie prawdopodobnie oglądał świat przez kraty – zdecydował w środę Sąd Rejonowy w Gdańsku. Do tego 67-letni chirurg-onkolog dostał 10-letni zakaz wykonywania zawodu, a także nakaz wypłacenia po 20 lub 30 tys. zł poszkodowanym. Wszystko dlatego, że – jak stwierdził sąd – mężczyzna dopuścił się gwałtów i molestowania seksualnego na swoich pacjentkach. Najmłodsze z nich były jeszcze dziećmi. Chodzi o 120 przestępstw na 88 osobach. Wyrok jest nieprawomocny.
Znany lekarz Marek Ł. był oskarżony o gwałcenie i molestowanie kobiet w latach 2006-2017. Okazją do przestępczych praktyk były dla niego badania lekarskie. I właśnie tak – badaniami – tłumaczył się w prokuraturze medyk, który powtarzał, że jest niewinny.
W trakcie przeszukania jego gabinetu policjanci znaleźli m.in. ukrytą kamerę, a także broń i amunicję. Sam lekarz poczuł się słabo podczas zatrzymania i trafił do szpitala.
Sprawa Marka Ł. Zaczęło się od jednej kobiety
Postępowanie toczyło się od 2014 roku, gdy do organów ścigania udała się jedna z pacjentek Marka Ł., która poinformowała je o przemocy seksualnej, jakiej doświadczyła z rąk lekarza. Gdy sprawę nagłośniły media szybko okazało się, że ofiar Marka Ł. jest znacznie więcej.
Kobiety zgłosiły się na prokuraturę, by złożyć zeznania w tej sprawie. W lutym 2017 roku Marek L. został zatrzymany – zastosowano wobec niego dozór policyjny.
W środę 2 listopada zapadł wyrok w procesie, który toczył się od 2019 roku z wyłączeniem udziału mediów. Prokuratura zarzucała lekarzowi, że zgwałcił 10 pacjentek, a resztę podstępem doprowadził do poddania się innej czynności seksualnej. Najmłodsza z jego ofiar nie miała 15 lat.
Sąd Rejonowy w Gdańsku zdecydował, że Marek Ł. ma trafić do więzienia na 10 lat. Tyle samo wynosi okres, w którym lekarz ma zakaz wykonywania zawodu. Poza tym Marek Ł. ma wpłacić na konta pokrzywdzonych kobiet po 20 lub 30 tys. zł.
Prokuratura rozważa złożenie apelacji. Lekarzowi za przemoc seksualną wobec pacjentek groziło maksymalnie 12 lat. Wyrok jest nieprawomocny.
Sąd postarał się, by ogłosić wyrok bez mediów?
Jak informuje Maciej Bąk, trójmiejski dziennikarz Radia ZET, ogłoszenie jawnego – z definicji – wyroku także odbyło się praktycznie bez udziału mediów. Mimo że orzeczenie miało być zakomunikowane o godzinie 13:00, naprędce zmieniono czas odczytania wyroku. O godzinie 10:04 do Macieja Bąka przyszedł mail z Sądu Rejonowego w Gdańsku, że nowa pora ogłoszenia wyroku to godzina 10:00.
