
Nie ma szans na to, żeby PiS zdążył wyprowadzić z Orlenu całe Polska Press przed zmianą władzy – ale partia Kaczyńskiego może spróbować tej sztuki z... jedyną dochodową częścią tej grupy medialnej. Jeden z obecnych redaktorów Polska Press zdradził, jak mają wyglądać plany PiS.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński obiecał dotychczasowym pracownikom TVP i innych rządowych mediów zatrudnienie w nowym, sprzyjającym PiS koncernie medialnym. W ostatnich dniach media donosiły o tym, że podstawą dla tego projektu miałoby zostać należące do Orlenu wydawnictwo Polska Press.
Koncern kierowany przez Daniela Obajtka zaprzeczył wszystkiemu, jednak – jak zauważa Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej" – diabeł może tkwić w szczegółach. Możliwe bowiem, że PiS nie będzie zawracać sobie głowy całą Polską Press.
Jak zdradza jeden z aktualnych redaktorów Polska Press, dalej możliwe jest wydzielenie do osobnej spółki PL24 i sprzedanie portalu Naszemiasto.pl. Nad stworzeniem na tej bazie przychylnego PiS koncernu medialnego miałaby czuwać szefowa Polska Press Dorota Kania.
Zobacz także
Co ciekawe, plan wyprowadzenia Polska Press z Orlenu powstał już rok temu, ale wówczas "operację zablokowali bracia Karnowscy i Tomasz Sakiewicz".
– Dzisiaj wyprowadzenie całości Polska Press jest politycznie niemożliwe – ocenia w rozmowie z "Wyborczą" inny informator. – Zresztą po co? Gazety to właściwie masa upadłościowa, przyniosły 25 mln zł strat, nakłady lecą na łeb, a żadnej redakcji nie udało się zbudować platformy do sprzedaży płatnych treści. Zarabia na siebie jedynie Naszemiasto.pl. To jest perła w koronie i jedyna realna wartość Polska Press – dodaje.
Gwiazdy TVP próbują chronić majątek
Tymczasem gwiazdy TVP starają się zagwarantować sobie stałe dochody nawet po utracie władzy przez PiS. Jak pisał przed kilkoma dniami portal Press, aktualnie mają trwać uzgodnienia ws. aneksów do umów niektórych pracowników stacji. mowa o przedłużeniu okresów wypowiedzenia. Jeśli te zostałyby pracownikom wręczone po zmianach władzy, dłużej dostawaliby oni pieniądze.
Ile miałby trwać okres wypowiedzenia? Z relacji informatorów portalu ma wynikać, że nawet rok. To oznacza, że zwolnieni pracownicy mieliby przez taki okres dostawać pieniądze.
Jak wynika z informacji portalu, w gronie osób, którym już zmieniono umowy, mają być: Michał Adamczyk, Magdalena Ogórek, Jacek Łęski, Michał Rachoń oraz Miłosz Kłeczek.
Redakcja zwróciła się z pytaniem do tych osób, w celu potwierdzenia ustaleń, ale żaden z wymienionych pracowników nie odpowiedział na pytania.
Podobnie zachowało się Centrum Informacji TVP, z którego odpowiedzi wynika: "Nic nam nie wiadomo, żeby taka sytuacja miała miejsce w ciągu ostatnich dni". Do zmian w umowach miało dojść jednak od razu po wyborach, kiedy już okazało się, że Prawu i Sprawiedliwości raczej nie uda się utrzymać władzy.
Zobacz także
