
Nie żyje Jerzy Bogdanowicz. Aktor i wokalista był legendą PRL-u, jednak nie w związku ze swoją działalnością artystyczną a menadżerską. Informację o jego śmierci na swoim profilu na Facebooku potwierdziła Budka Suflera, która współpracowała z nim przez lata.
Nie żyje Jerzy Bogdanowicz
Jerzy Bogdanowicz znany był przede wszystkim jako menadżer Czesława Niemena i Ewy Demarczyk. Informację o jego śmierci jako pierwszy przekazał niszowy portal jazzforum.com.pl, który podaje, że Bogdanowicz zmarł sam w swoim mieszkaniu w wieku 91 lat. Jego pogrzeb odbył się 11 listopada.
Informację o śmierci muzycznej legendy PRL-u po paru dniach na profilu Budki Suflera na Facebooku potwierdził Tomasz Zeliszewski. Bogdanowicz współpracował z zespołem przez lata.
"Ze względu na moje marne w tej dziedzinie kompetencje oraz brak czasu nie śledzę każdego dnia oceanu informacji, które pojawiają się w sieci. Dlatego z pewnym opóźnieniem dotarła do mnie smutna wiadomość o śmierci Pana Jurka Bogdanowicza, która nastąpiła 5 listopada po długiej chorobie" – czytamy na początku wpisu.
"Pozwólcie na kilka zdań refleksji o relacjach z zespołem i wpływie Jerzego Bogdanowicza na rozwój kariery Budki Suflera. Bogdanowicz na początku lat siedemdziesiątych na Polskim rynku muzycznym był postacią na miarę Briana Epsteina. Będąc impresario Ewy Demarczyk i Czesława Niemena w umysłach młodych artystów tamtej epoki był czymś nieosiągalnym" – kontynuuje Zeliszewski.
"Nigdy nie miałem śmiałości zapytać go, dlaczego my, dlaczego Budka zwróciła na siebie Jego uwagę. Pan Jurek widział w nas coś niezwykłego i wielkiego. Jeżeli mówimy, że redaktor Janiszewski umocował nas na antenie radiowej, to Jerzy Bogdanowicz postawił czterech młodocianych facetów na Polskiej Profesjonalnej Scenie Muzycznej. Nauczył nas ciężkiej pracy" – pisze dalej.
"Nauczył nas szacunku do ludzi przed sceną i do tego co robimy. Wyjaśnił, że artysta w życiu jest skazany nie tylko na brawa. Pokazał zasadzki i ciemne zakamarki tego zawodu. Tłumaczył jak dzieciom różnicę między muzyką a mamoną. Między sztuką a pozorami. Wystarczyło go tylko słuchać…" – dodaje na koniec.
Budka Suflera zawiesiła działalność
Przypomnijmy, że na początku roku Budka Suflera poinformowała o zawieszeniu działalności, w związku z czym zespół nie mógł wystąpić na Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Powodem były problemy zdrowotne Tomasza Zeliszewskiego.
"11 stycznia 2023 roku, w szpitalu w Lublinie mam wyznaczony termin poważnego zabiegu operacyjnego. Nie jest zatem możliwe, abyśmy mogli zagrać na którymkolwiek koncercie WOŚP w tegorocznym terminie, a Budka Suflera to zespół, nie projekt i zastępstwa nie są możliwe" – przekazał wówczas Zeliszewski.
Zobacz także
