Ewa Szykulska wspomina Macieja Damięckiego.
Ewa Szykulska wspomina Macieja Damięckiego. Fot. VIPHOTO/EAST NEWS // fot Andrzej Iwanczuk/REPORTER

Informacja o śmierci Macieja Damięckiego wstrząsnęła jego rodziną, rzeszą fanów oraz bliższymi i dalszymi znajomymi ze świata artystycznego. Ewa Szykulska w wywiadzie wspomniała o ostatnim spotkaniu z aktorem. Zobaczyli się w szpitalu.

REKLAMA

O nagłej śmierci Macieja Damięckiego dowiedzieliśmy się w piątek (17 listopada). Jego syna Mateusz opublikował wpis z czarno-białym zdjęciem i podpisem "Pa Tato". Podobną publikację wrzuciła córka Matylda.

Aktor jeszcze kilka dni przed odejściem wystąpił na deskach Teatru Capitol, o czym wspomniał jego kolega ze sceny. Piotr Zelt opublikował na Instagramie post, w którym czytamy: "Żegnaj Maćku drogi... Parę dni temu jeszcze graliśmy razem spektakl, jak zwykle byłeś fantastyczny. Tyle pięknych, wspólnych wspomnień. Ogromnie mi żal...".

Ewa Szykulska o Damięckim

Poruszona jest także Ewa Szykulska. Aktora zagrała z Damięckim w filmie "Uwierz w Mikołaja", który dziś możemy oglądać w kinach. Nie było to jednak ich ostatnie spotkanie. Widzieli się w placówce medycznej. Szykulska wybrała się wówczas na badania z powodu problemów z oddychaniem. – Uśmiechaliśmy się do siebie dwa dni temu na badaniach – wyznała w rozmowie z "Faktem". Wspomniała też, że ma wiele wspomnień z aktorem i określiła je "najwspanialszymi rzeczami pod słońcem".

– My jesteśmy wszyscy blisko pokoleniowo. Taka jest kolej rzeczy. Odchodzimy i to normalne. Na palcach, po cichutku – podsumowała smutno.

Damięcki chorował na raka

Dodajmy: nie podano oficjalnie przyczyny śmierci Maciej Damięckiego. Wiadomo jednak, że w przeszłości zmagał się z chorobą nowotworową.

Jak pisaliśmy w naTemat, Maciej Damięcki zadebiutował, mając zaledwie 12 lat. Jego kariera bardzo szybko nabrała tempa i równie szybko zwolniła przez szokującą diagnozę. U początkującego wówczas aktora zdiagnozowano raka tarczycy.

– Miałem grać Felka. Umowa była już podpisana i ktoś z produkcji zauważył, że zamiast dołka mam górkę na szyi. Skierowano mnie do lekarza i okazało się, że to nowotwór, do tego złośliwy. Natychmiast wysłano mnie do Szwecji na operację. Gdyby nie to, że produkcja filmu pomogła w wyjeździe, pewnie już bym nie żył. W Polsce medycyna nie była jeszcze na takim poziomie, a moich rodziców nie byłoby stać na wysłanie mnie na leczenie za granicę. Dlatego często powtarzam, że aktorstwo uratowało mi życie – podkreślił w wywiadzie dla Plejady.

Kiedy mogłoby się wydawać, że kryzys został zażegnany. Po wielu latach zdiagnozowano u niego raka prostaty.

– Stwierdziłem, że jak już jednego raka pokonałem, to i z drugim sobie poradzę. A wszystko to dzięki mojej żonie. Czułem się dobrze, miałem pewne problemy, ale myślałem, że to po prostu takie niezręczności dojrzałego wieku. Ale żona kazała mi pójść do lekarza. Więc poszedłem. Okazało się, że mam raka, ale na szczęście w takim stadium, że bez większych problemów lekarze sobie z nim poradzili – zdradził w rozmowie.