
Wydłużenia, a dokładniej przyspieszenia wakacji chcą przedsiębiorcy i samorządowcy z nadmorskich gmin. Przekonują, że przez wydłużenie roku szkolnego obroty w czerwcu spadły o 30 procent, a to spora strata dla gospodarki. Ministerstwo edukacji przekonuje, że dłuższa nauka potrzebna jest by zrealizować program, bo szkoły mają więcej wolnego w roku szkolnym.
Ministerstwo odrzuciło pomysł. Podsekretarz stanu w MEN Przemysław Krzyżanowski wysłał do Rewala pismo, w którym argumentuje, że w 2010 r., gdy obowiązywały stare przepisy, wakacje zaczęły się 25 czerwca, a w następnym cztery dni później. "Tak więc różnice w dacie zakończenia zajęć dydaktyczno-wychowawczych wynikające ze zmiany przepisów w tym zakresie są niewielkie". CZYTAJ WIĘCEJ
Jednak samorządowcy przekonują, że w czerwcu dzieci chodzą do szkoły, ale już się nie uczą, bo oceny są dawno wystawione. Zapowiadają też, że jeśli ich argumenty nie wpłyną na resort edukacji, to będą starali się zainteresować inicjatywą ministerstwa finansów i gospodarki poruszając argumenty ekonomiczne.

