
"Kierowanie grupą przedsiębiorstw z pozycji polityka kiedyś nazywało się socjalizmem" – mówi w wywiadzie dla "Magazynu Świątecznego Gazety Wyborczej" prof. Leszek Balcerowicz. W ten sposób komentuje działalność ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego i projekt Inwestycje Polskie.
Największe pretensje mam do tych, którzy uprawiali kłamliwą propagandę przeciw kapitałowym funduszom emerytalnym. Ludzie, po których nigdy się tego nie spodziewałem, twierdzili, że nie ma żadnej różnicy, czy oszczędzamy w OFE, czy składki są przekazywane do ZUS-u, lub że jakiekolwiek inwestowanie w obligacje skarbu państwa jest patologią. Nie spodziewałem się, że taką propagandę mogą uprawiać liderzy Platformy Obywatelskiej.
Jednocześnie dostrzega także sukcesy rządu Donalda Tuska, w tym m.in. wydłużenie wieku emerytalnego: "Jak na standardy europejskie decyzja była odważna. Większość krajów odkładała to aż do kryzysu".
Na razie większość polityków bardziej się liczy z grupami roszczeniowymi niż z tymi, którzy naciskają na naprawę państwa. Trzeba więc - i to szybko - zwiększać obywatelski nacisk, bo inaczej Polska ugrzęźnie w pół drogi.
Balcerowicz niejednokrotnie krytykował zarówno rządzącą PO, jak i opozycyjne PiS. Jak mówił w styczniu, za ostatnim wyborczym zwycięstwem Platformy stoi sytuacja polityczna, a nie sukcesy gospodarcze. Dlatego, jego zdaniem, Jarosław Kaczyński powinien zostać "honorowym członkiem PO" w podziękowaniu za możliwość sprawowania władzy kolejną kadencję.

