Publicysta "Do Rzeczy" Rafał Ziemkiewicz
Publicysta "Do Rzeczy" Rafał Ziemkiewicz Fot. Michał Grocholski / Agencja Gazeta

"Gdy mówię żonie, że jej nie rozumiem, odpowiada: 'trudno, dzieli nas za duża różnica płci'. Zapewne nie ma innego wyjścia niż sobie tę różnicę uświadomić (…). To znaczy, innym wyjściem jest feminizm, produkujący potwory, chłopo-baby. Nie życzyłbym swoim córkom, żeby cywilizacja poszła dalej w tym kierunku" – pisze Rafał Ziemkiewicz, publicysta tygodnika "Do Rzeczy".

REKLAMA
"Kosmici są wśród nas" – tak zatytułowany jest felieton Ziemkiewicza na dorzeczy.pl. Publicysta porusza w nim problem porozumienia z kobietami. Za punkt wyjścia służy mu zresztą jego własny przykład – wymiana zdań z żoną przy okazji wizyty w teatrze.

Czytaj także: Nowa polska obelga. "Feministka zastąpiła Żyda, pedała i komunistę"
Rafał Ziemkiewicz
publicysta "Do Rzeczy"

Nie chce pisać recenzji płyty ani spektaklu. Nie zamierzam też traktować ich jako pretekstu do tekstu okolicznościowego na tzw. święto kobiet, tym bardziej, że, po pierwsze, od lat konsekwentnie tego „święta” nie zauważam, a po drugie, gdybym je miał zauważyć, to wczoraj. Zastanowiło mnie tylko przy tej okazji, dlaczego coś tak odmiennego, jak kobiecość, staje dziś na głowie, żeby się za wszelką cenę upodobnić i wszystkie swoje fascynujące odmienności zatracić?

Źródło: "Do Rzeczy"

Dalej publicysta snuje przypuszczenia, że chęć "zatracenia odmienności" wynika z wiecznego kompleksu.
Rafał Ziemkiewicz
publicysta "Do Rzeczy"

Czy ktoś wyobraża sobie mężczyznę podczytującego ukradkiem poradnik, dajmy na to, „jak być duszą towarzystwa"? (…) Kobiety te wszystkie kretyńskie poradniki wykupują. Nawet jak wiedzą, że o tym, jak mieć szczęśliwe małżeństwo i dobrze wychować dzieci poucza je wielokrotna rozwódka i matka kryminalisty (a co z tego, grunt, że z Ameryki) - kupują. CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: "Do Rzeczy"

Ziemkiewicz stwierdza, że są dwa wyjścia: zaakceptować odmienności i różnice między kobietami i mężczyznami albo skierować się w stronę feminizmu, który, jego zdaniem, produkuje "potwory".
"Kobiety wewnętrznie schłopiałe, zewnętrznie wychudzone pod dyktando kreatorów mody, którzy preferują kształty chłopięce, i mężczyźni wzorem owych dyktatorów zniewieściali, dożywotnio nieodpępowieni i przy każdym najdrobniejszym problemie szukający bezpiecznego schowka pod matczyną spódnicą" – opisuje.
Obraz feministek jako niepotrzebnego i rozkrzyczanego środowiska zarysowali niedawno posłowie Ruchu Palikot. – Przynajmniej część z tego wizerunku jest prawdziwa – komentował dla naTemat socjolog.
Źródło: "Do Rzeczy"