Jan Vincent-Rostowski przekonuje, że nie będzie starał się zająć miejsca Donalda Tuska – ani w rządzie, ani w partii.
Jan Vincent-Rostowski przekonuje, że nie będzie starał się zająć miejsca Donalda Tuska – ani w rządzie, ani w partii. Fot. Stefan Romanik / Agencja Gazeta

Minister finansów, a od niedawna wicepremier, Jacek Rostowski zapewnia, że nie wystartuje w wyborach na szefa PO, ani nie jest szefem żadnej frakcji wewnątrz partii. Opozycji parlamentarnej zarzuca manipulowanie opinią publiczną i przekonuje, że nasze finanse publiczne są w znacznie lepszym stanie, niż mówi PiS.

REKLAMA
Zdaniem Jacka Rostowskiego przewidywania prof. Jadwigi Staniszkis, która mówi, że po wcześniejszych wyborach mógłby ona zastąpić Donalda Tuska na stanowisku premiera, można włożyć między bajki. – Jestem absolutnie przeciwny przyspieszonym wyborom – zapewnił minister finansów w "Poranku TOK FM". – Pani Staniszkis jest ewidentnie zapleczem intelektualnym PiS i PiS ma pewien problem jak zaistnieć w mediach, gdy nie ma się co powiedzieć, dlatego jest "projekt Gliński" czy takie słowa, jak pani profesor – dodał.
Rostowski zapewnia, że nie czuje się liderem frakcji konserwatywnej. – Uważam, że w PO nie powinno być frakcji, jest wielonurtowa. Nie czuję się liderem i uważam, że nie powinno być frakcji, komu potrzebna jest PO, która byłaby tylko UW-bis albo PiS-em light – wyjaśniał. – Ja na pewno nie wystartuję, niezależnie czy będę ministrem czy nie. Z punktu widzenia premiera, to może wymarzonym kandydatem byłby Gowin – dodał.
Zdaniem wicepremiera zarzuty postawione mu przez PiS podczas debaty nad wotum nieufności, są nieprawdziwe. Politycy PiS przekonywali, że kiedy oddawali władzę zostawili w budżecie nadwyżkę, a PO wpędziła nas w długi. – To oczywiście kompletna bzdura, żadnej nadwyżki nie było. Był relatywnie niski deficyt z powodu dobrej koniunktury – wyjaśniał. Przekonywał, że gdyby brać pod uwagę koniunkturę gospodarczą i kryzys, deficyt w tym roku byłby niższy niż w 2007 roku.
Rostowski tłumaczył, że w trudnym dla gospodarki okresie i tak radzimy sobie dobrze. – W relacji do PKB mieliśmy piąty najniższy wzrost długu publicznego w całej Unii, a gdyby nie OFE, mielibyśmy trzeci najniższy wzrost w stosunku do PKB – stwierdził gość Janiny Paradowskiej. – Zawsze się cieszę, jak opozycja mówi o sprawach ważnych, a nie o zdradzie i zamachach, ale jeszcze bardziej bym się cieszył, gdyby mówiąc o sprawach ważnych, mówiła prawdę – ironizował Rostowski.
Jego zdaniem PiS nie może być dziś postrzegany jako partia z konstruktywnym programem. – Bardzo bym się cieszył, gdybyśmy mieli główną partię opozycyjną, która byłaby merytoryczna. Niestety nie mamy. To kolejne wkładanie przez Jarosława Kaczyńskiego maski spokojnego i merytorycznego polityka to głęboka do szpiku obłuda – stwierdził stanowczo. – Gdybyśmy mieli naprawdę merytoryczną opozycję, byłbym spokojniejszy o przyszłość – dodał Rostowski.