
- Wyglądacie pięknie, jak nie z tego świata - napisała użytkowniczka Facebooka pod zdjęciem z imprezy "Zakochaj się w swingu". Bale w klimacie retro przyciągają coraz więcej osób. W Warszawie co weekend odbywają się dancingi czy potańcówki w starym stylu. Przychodzą na nie imprezowicze spragnieni elegancji, szyku i nutki snobizmu. Do zwykłego klubu nie wypada wybrać się bowiem w smokingu czy sukni z epoki. Na dancingu taka stylizacja jest jak najbardziej na miejscu.
REKLAMA
- Brakowało mi takich imprez w Warszawie - twierdzi Michał Koczalski, pomysłodawca cyklicznej imprezy "Dancing Europa" w warszawskiej restauracji Batida. Dlatego wraz z grupką znajomych postanowili zorganizować zabawę taneczną jak sprzed lat. Wynajęli salę balową w restauracji przy placu Konstytucji. Pierwsza impreza odbyła się w październiku zeszłego roku. Pojawiło się na niej grono znajomych, którzy o wydarzeniu dowiedzieli się z Facebooka. Pomysł polegał na odwołaniu się do klimatu z lat 20., z wszystkimi ich urokami i niuansami. Ostatecznie połączono eklektycznie różne epoki. Były więc odniesienia do balów, na których szalała śmietanka towarzyska II Rzeczpospolitej i tych popularnych w okresie PRL-u. Goście popijali wódkę, zagryzali galaretką z nóżek, tańczyli do przebojów Wojciecha Młynarskiego i swingowych standardów. - W zaproszeniu zastrzegliśmy, że podstawowym warunkiem uczestnictwa jest elegancki strój - mówi Koczalski. Goście taki wymóg potraktowali nadzwyczaj serio. We wnętrzach restauracji Batida królowały więc garnitury, muszki i eleganckie toalety pań. Kilku mężczyzn podniosło poprzeczkę elegancji i na bal założyło smokingi.
Zobacz także: Purimowe pożegnanie Europejskiego. Po remoncie to będzie najbardziej ekskluzywny hotel w Polsce
Takich widoków i takich gości trudno szukać w warszawskich klubach. Dlatego imprezowicze znudzeni brakiem dress code'u i kolejnymi imprezami pozbawionymi stylu coraz chętniej wybierają bale w klimatach retro. Taka impreza to wydarzenie, na które trzeba się specjalnie przygotować i zaplanować odpowiednią stylizację. Klimat dawnej epoki narzuca też pewne zasady zachowania. Stara maksyma z filmu "Miś", że "klient w krawacie jest mniej awanturujący się" ma w wypadku takich wydarzeń pełne uzasadnienie. Goście w eleganckich kreacjach bawią się równie dobrze, jak na zwykłych imprezach, przy okazji przypominając sobie o zasadach kindersztuby. Panowie proszą panie do tańca, całują w rękę, odprowadzają do stolika. Wszystko jak za starych, dobrych czasów. - Myślę, że ludzie potrzebują przypomnieć sobie o dobrych manierach i zasadach etykiety - twierdzi Koczalski.
Imprezy jak "Dancing Europa" cieszą się coraz większym powodzeniem. Praktycznie co weekend wiele klubów organizuje zabawy w starym, dobrym stylu. W warszawskim klubie "Sztuki i sztuczki" odbyła się w sobotę impreza "Zakochaj się w swingu". Panowie z muszkami na szyi i panie w sukienkach retro tańczyli do standardów amerykańskiego swingu. Na parkiecie trwała prawdziwa taneczna rywalizacja. Goście starali się zabłysnąć wymyślnymi figurami i układami tanecznymi. Na potańcówce można też było pobrać lekcję fryzjerstwa w stylu pin-up oraz obserwować "mistrzowski pokaz charlestona". - Wyglądacie pięknie, jak nie z tego świata - napisała użytkowniczka Facebooka pod zdjęciem z parą tańczącą do swingowych rytmów.
Zobacz także: Polscy mężczyźni słabo ubrani. Także elity. "Stać ich na ubrania z klasą, a i tak zakładają kurtki jak z targu" [wywiad]
Organizatorzy balu w warszawskim klubie "Dzik" poszli tropem starej maksymy o uroku munduru i wrażeniu jakie, robią na paniach ubrani w niego mężczyźni. Dlatego warunkiem uczestnictwa w ostatniej imprezie była stylizacja na oficera polskiej armii. Na balu pojawili się więc gentlemani w rogatywkach i mundurach z okresu Księstwa Warszawskiego. Kilku imprezowiczów natchnienie znalazło w Legionach Marszałka Piłsudskiego. Pojawił się nawet jeden powstaniec warszawski z granatem za pasem. Bojowa stylizacja nie przeszkadzała jednak w wyśmienitej i w pełni pokojowej zabawie. Nie doszło do żadnych poważniejszych potyczek, nawet pomimo pojawienia się na sali gościa w mundurze Wehrmachtu.
Bal w "Dziku" okazał się sporym sukcesem, a bilety rozeszły się na kilka dni przed imprezą. - Było wspaniale i byli piękni, wytworni goście - to jeden z komentarzy zadowolonych uczestników, jakie pojawiły się na Facebooku.
Skąd bierze się taka popularność bali w starym stylu? Zdaniem Michała Koczalskiego klubowicze są znużeni kolejnymi imprezami bez charakteru. Szukają więc nowych atrakcji i nutki ekstrawagancji. - Goście takich potańcówek to współcześni bon vivanci. Na tego typu imprezach czuć powiew snobizmu w dobrym znaczeniu tego słowa - mówi. Zakładając smoking czy elegancką kreację można bowiem przez chwilę znaleźć się w lepszym świecie, w którym obowiązują dobre maniery i stare, sprawdzone obyczaje. - Czasem dobrze jest zawyżyć poziom i odwołać się do dobrych wzorców - dodaje. Kolejny "Dancing Europa" odbędzie się na początku kwietnia.
Skąd bierze się taka popularność bali w starym stylu? Zdaniem Michała Koczalskiego klubowicze są znużeni kolejnymi imprezami bez charakteru. Szukają więc nowych atrakcji i nutki ekstrawagancji. - Goście takich potańcówek to współcześni bon vivanci. Na tego typu imprezach czuć powiew snobizmu w dobrym znaczeniu tego słowa - mówi. Zakładając smoking czy elegancką kreację można bowiem przez chwilę znaleźć się w lepszym świecie, w którym obowiązują dobre maniery i stare, sprawdzone obyczaje. - Czasem dobrze jest zawyżyć poziom i odwołać się do dobrych wzorców - dodaje. Kolejny "Dancing Europa" odbędzie się na początku kwietnia.