
Jako pierwszy na mównicę sejmową wkroczył w czwartek poseł Jarosław Sachajko, który rozpoczął swoją przemowę słowami "Wielce szanowny Panie marszałku, najbardziej otwarty panie marszałku na całym świecie". Zaraz po nim popis dał były premier, Mateusz Morawiecki.
– Wnoszę o przerwę - spokojnie, spokojnie. Proszę o informacje szanownego pana marszałka, dlaczego uniemożliwia pan panu premierowi Tuskowi odpowiedź na moje pytanie, które zadałem 43 dni temu. Polacy nadal nie wiedzą, czy pan premier uzupełnił ustawę antykorupcyjną o to, aby rodziny polityków nie mogły zasiadać w spółkach, w których udział ma skarb państwa.
– Obietnic wyborczych należy dotrzymywać. Nie udało się to premierowi w latach 2007-2014 otrzymał pan drugą szansę, aby wygrać z gangreną nepotyzmu. Jako Kukiz'15 zrobiliśmy już bardzo dużo, aby pana obietnice wyborze z 2007 r. zrealizować, ale wszystkiego za pana premiera nie zrobimy – powiedział.
– Polska lokalna zawsze potrzebowała inwestycji. Przez lata, przez dziesięciolecia liberalnych rządów okazywało się to niemożliwe. Pieniądze przeciekały jak przez sito, budżet był obarczony ogromnym deficytem – stwierdził Mateusz Morawiecki.
– Ten program służył wyrównywaniu szans. (...) Drodzy rodacy, zbliżają się wybory samorządowe. To właśnie w gminach i powiatach przygotowaliśmy ten program. Niech on będzie kontynuowany w całej Polsce. Nie dopuśćmy do tego, aby Polska przestała się rozwijać – mówił były premier odnośnie działań poprzedniego rządu.
Hołownia odniósł się do słów posła Kukiz'15, potwierdzając, że faktycznie, miało miejsce działanie niezgodne z regulaminem. Jak uznał, zrobił to jednak "dla dobra kultury parlamentarnej i demokracji w Polsce"
– Biję się w swoje marszałkowskie piersi (...) Rozpędzony po tym, jak dopuszczałem sekretarzy stanu z rządu dwutygodniowego, postanowiłem dla dobra kultury parlamentarnej i demokracji w Polsce dopuścić również sekretarza stanu z obecnego rządu. Myślałem, że spotka się to z przychylnym przyjęciem państwa, ale faktycznie ma pan rację - oświadczył Hołownia.
Zaraz po Morawieckim głos zabrał szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. – Polska nie zasłużyła na taką opozycję, jaka dzisiaj jest w Sejmie – zaznaczył.
