
W sobotę w Gdańsku ma się spotkać ponad 100 związków zawodowych, stowarzyszeń i organizacji. Obok "Solidarności", OPZZ, Zmielonych stanął również m.in. przeciwnicy ACTA i rodzice, którzy nie chcą wysyłać sześciolatków do szkół – czyli wszyscy ci, których rozczarowała Platforma Obywatelska i rząd Donalda Tuska. Na czele Platformy Oburzonych stanął Piotr Duda i Paweł Kukiz.
W Stoczni Gdańskiej prawdopodobnie nie będzie polityków, bo tych do słynnej sali BHP nie zaprosił główny organizator kongresu Platformy Oburzonych, szef "Solidarności" Piotr Duda. 16 marca mają się tam stawić "przedstawiciele różnych organizacji społecznych i politycznych", którzy chcą wyrazić swoje oburzenie polityką rządu Donalda Tuska i sytuacją w kraju. Oprócz wspomnianej już "Solidarności", w Gdańsku zapowiedzieli się również m.in. Zmieleni.pl z Pawłem Kukizem na czele, OPZZ, przeciwnicy ACTA i "Ratujmy maluchy" – rodzice przeciwni wysyłaniu sześciolatków do szkół. "Nienaturalny zlepek"
To bardzo różne programowo środowiska. Zwrócił na to uwagę m.in. Donald Tusk. – Trochę nienaturalny zlepek. A intencja jest jedna: dowalić Tuskowi i obalić rząd – ocenił premier.
Donald Tusk

Jacek Żakowski na antenie TOK FM nazwał Platformę Oburzonych "dziwnym zgromadzeniem". Były szef "Solidarności", obecnie poseł PiS Janusz Śniadek uważa natomiast, że "Oburzeni" nawiązują do ideałów Sierpnia '80. Jego zdaniem ta inicjatywa to "rodzenie się społeczeństwa obywatelskiego, stłumionego w czasie rządów PO".
Niczego pozytywnego po spotkaniu "Oburzonych" nie spodziewa się za to Władysław Frasyniuk. – Z całą pewnością będą złe emocje, populizm się wyleje – stwierdził w rozmowie z Moniką Olejnik w programie "Gość Radia Zet". Dodał też, że nie sądzi, żeby inicjatywa przyczyniła się do jakichkolwiek zmian w państwie. – Nie wiem, skąd miałyby się wziąć pieniądze na realizację tych postulatów – podkreślił Frasyniuk.
Władysław Frasyniuk
na antenie Radia Zet
Bunt ogólnonarodowy
Politolodzy oceniają inicjatywę "Oburzonych" jako dobrą, bo zgromadziła ludzi rozczarowanych bieżącą polityką, z różnych środowisk i ugrupowań. Ma jednak małe szanse na znaczącą pozycję na scenie politycznej, jeśli nie skupi się na konkretnych problemach. To może być dosyć trudne, bo wiele z środowisk, które zapowiadają swój udział w sobotnim kongresie ma zupełnie niewspółgrające postulaty – od zwolenników jednomandatowych okręgów wyborczych, po przeciwników wysyłania sześciolatków do szkół.
W tej chwili Platforma Oburzonych kojarzona jest przede wszystkim z postulatem wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, co forsuje muzyk Paweł Kukiz oraz postulatem zmian w prawie, które nie pozwolą parlamentowi z góry odrzucać obywatelskich wniosków o referendum. Solidarność nawiązuje tu przede wszystkim do referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego, które podpisami poparło ponad dwa miliony Polaków. W ocenie niektórych ekspertów inicjatywa "Oburzonych" może wbrew pozorom bardziej zaszkodzić partiom opozycyjnym niż rządzącej. Politolog dr Olgierd Annusewicz z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że Platforma Oburzonych to tak naprawdę konkurencja dla PiS, a nie Platformy Obywatelskiej.
