
Prawo i Sprawiedliwość zmieni nazwę? Taką możliwość wyobraża sobie Przemysław Czarnek. W rozmowie z Wirtualną Polską były minister edukacji zaprzecza jednocześnie krążącym od dłuższego czasu pogłoskom, jakoby zamierzał ubiegać się o schedę po Jarosławie Kaczyńskim. Jak twierdzi, nie zamierza być nowym prezesem PiS.
Przemysław Czarnek obstawiany jest w roli jednego z głównych pretendentów w walce o przywództwo w PiS, na równi z byłym premierem Mateuszem Morawieckim. Czy faktycznie ma takie aspiracje? Co sądzi o błędach w kampanii i innych przyczynach niepowodzenia jego formacji w ostatnim rozdaniu wyborczym? Czy dopuszcza myśl o rebrandingu swojego ugrupowania? O tym wszystkim polityk mówi w obszernym wywiadzie dla WP.
Czarnek o zmianie nazwy partii PiS
Czarnek nie widzi możliwości powstania nowej partii po prawej stronie sceny politycznej, zdolnej zagospodarować w ciągu kilku najbliższych lat 30-40 procent wyborców. Jego zdaniem takie myślenie jest totalnym błędem. Ale…
– Pewne zmiany, jeśli chodzi o wizerunek partii, są konieczne. One są już projektowane – mówi polityk w wywiadzie, zastrzegając jednocześnie: – Warunkiem powrotu PiS - również jako formacji, która będzie zrebrandingowana - jest utrzymanie jedności tej formacji jako fundamentu – wskazał.
Czy rebranding, czyli szeroko rozumiana zmiana wizerunkowa, oznacza także modyfikację szyldu? Zapytany wprost, czy wyobraża sobie zmianę nazwy partii, Czarnek krótko, ale bardzo zasadniczo odpowiada: "Oczywiście, że tak".
Czarnek prezesem PiS? Nie ma takiego zamiaru
Były minister sceptycznie odnosi się do medialnych i politycznych spekulacji wynoszących go do godności prezesa partii w przyszłości. Podkreśla, że nigdy nie zrobił nic, by być postrzeganym w takim właśnie kontekście.
Przemysław Czarnek
były minister edukacj
Polityk zadeklarował wiarę w przywództwo Jarosława Kaczyńskiego, mówiąc, że obecny prezes jest pełen energii i na swoim stanowisku powinien pozostać jeszcze wiele lat.
W wywiadzie Czarnek odniósł się też do ostatnich wyborów parlamentarnych. Przyznał, że po 8 latach rządów Zjednoczonej Prawicy jesienią ubiegłego roku można było mówić o zużyciu władzy, stąd 700-800 tysięcy głosów mniej, niż się spodziewano. Jego zdaniem utracie 1-2 punktów procentowych mogło zapobiec inne zaplanowanie "pewnych ruchów kampanijnych"
Zobacz także
Były minister edukacji zauważył też, że nadchodzące wybory samorządowe, które odbędą się w kwietniu, będą dla jego partii trudniejsze, niż wcześniejsze batalie. Zaprzeczył jednak, by PiS spisywał je na straty, jak często ostatnio sugeruje się w politycznych kręgach.
Czy Jarosław Kaczyński "rozgrywa" polityków PiS?
Dywagacje na temat przyszłości PiS, w tym także kwestii przywództwa w partii, rozpalają emocje od kilku miesięcy. Po utracie władzy padło wiele głosów mówiących o potrzebie zmian. Na giełdzie zaczęły krążyć różne nazwiska, w tym m.in. Czarnka i Morawieckiego. W niedawnej rozmowie z naTemat prof. Marek Migalski ocenił, że owa "giełda" w rzeczywistości jest rozgrywką Jarosława Kaczyńskiego.
"Czarnka i Jakiego jako następców wskazał naiwnie prof. Andrzej Nowak. Naiwnie, bo jasne było, że Kaczyński nie zamierza ustąpić. To jego stały numer: puścić w eter, że chce się rozstać z przywództwem, a potem tylko patrzeć, kto się wychyli, by go utrącić" – mówił nam prof. Migalski.
