
– Nikt nie stawiał na kardynała Bergoglio. Zaledwie dzień wcześniej, obstawiając jego kandydaturę u bukmacherów, można było za 1 euro dostać 41. W wypadku arcybiskupa Mediolanu Angela Scoli było to 3,25 do 1. Ale Włosi się przeliczyli – Maciej Nowicki w "Newsweeku" pisze o tym, jak wybór papieża przeżywali zwykli mieszkańcy Italii.
Rzymianie byli zadowoleni z abdykacji Benedykta XVI. Nie tylko dlatego, że za nim nie przepadali. Usłyszałem też takie wyjaśnienie: – W czasie pogrzebu papieża Rzym przypomina jeden wielki cmentarz. A my nastrojów cmentarnych nie lubimy. Na szczęście tym razem udało się to wszystko rozwiązać inaczej.
"Jak to Argentyńczyk?"
Cała Italia liczyła, że kolejnym następcą Świętego Piotra zostanie Włoch – arcybiskup Mediolanu Angelo Scola. To jego typowali bukmacherzy, a pracownicy Konferencji Episkopatu Włoch byli tak pewni “swojego” kandydata, że opublikowali komunikat o jego wyborze gdy tylko nad Watykanem pojawił się biały dym. Gdy padło nazwisko “Jorge Bergoglio”, tłum na placu Św. Piotra był skonsternowany.
Jak to Argentyńczyk? Dopiero po chwili jeden z moich sąsiadów wykrzyknął: „To syn emigrantów z Turynu. Mówi świetnie po włosku, w dialekcie piemonckim”. Wtedy wszyscy wpadli w ekstazę.
Czytaj również: Papież Franciszek z konklawe wrócił… autobusem [zdjęcie]
Nowicki wspomina także o powszechnym w Rzymie zmęczeniu polityką. Jeden z jego rozmówców przyznał, że “ma dość tych wszystkich idiotów, którzy rządzą nami od 20 lat”. Jego zdaniem byłoby może nawet lepiej, gdyby krajem rządził papież. – Szanujemy Kościół. Włoskie państwo jest słabe, wielu ludzi pozostawia własnemu losowi. I to Kościół bardzo często przejmuje jego rolę. Nowy papież najwyraźniej to rozumie – mówiła inna Włoszka, mając na myśli od początku wyraźnie głoszoną przez Franciszka troskę o ubogich.

