Centrowy chce być Tusk, centrowe ma być PJN i PSL. Dlaczego na środku sceny politycznej jest taki tłok, choć od lat żadna partia w Polsce nie ma centrowego programu?
Centrowy chce być Tusk, centrowe ma być PJN i PSL. Dlaczego na środku sceny politycznej jest taki tłok, choć od lat żadna partia w Polsce nie ma centrowego programu? Shutterstock.com

Centrowy chce być Tusk, centrowe ma być PJN i PSL. Dlaczego na środku sceny politycznej jest taki tłok, choć od lat żadna partia w Polsce nie ma centrowego programu? – Mam wrażenie, że w słowie "centrum" politycy doszukują się jakiejś wyjątkowej magii – mówi dr Błażej Poboży z Instytutu Nauk Politycznych.

REKLAMA
W ciągu ostatnich dni niespodziewaną karierę zrobiło słowo “centrum”, które politycy odmieniali niemal przez wszystkie przypadki. Zaczęło się od Tuska, który w obszernym wywiadzie w “GW” przekonywał obywateli do dobrodziejstw centrowych rządów PO, chroniących nas przed rzekomo zgubnymi skutkami radykalnych ideologii z lewa i z prawa.
Donald Tusk
dla "Gazety Wyborczej"

Polsce mocne centrum jest bardzo potrzebne. Ono zawraca ludzi z ideologicznych frontów, stabilizuje sytuację i koncentruje się na zadaniach cywilizacyjnych. PO jest skrojona dla tej części Polaków, którzy chcą spokojnej poprawy losu i bezpieczeństwa, a nie radykalnych prawicowych czy lewicowych batalii. CZYTAJ WIĘCEJ


Z domniemanej centrowości PO zakpił tego samego dnia Paweł Kowal z PJN, nie tylko nazywając Platformę “ekstremistyczną i lewacką”, ale i podkreślając, że prawdziwe centrum to oczywiście PJN. Warto dodać, że w ten sam weekend partia Kowala wraz z PSL zorganizowała... “I Debatę Centrum dla Polaków”.
PopPolityk

Tusk nazywa PO "politycznym centrum", PSL z PJN budują "nowe centrum", nawet Jarek przed wyborami udaje łagodnego, by zdobyć głosy centrum. CZYTAJ WIĘCEJ


Tak podsumowywał te wydarzenia w niedzielę jeden z politycznych komentatorów na Twitterze. Skąd w polskich politykach ów płomień gorącego uczucia do centrum, centrowości i centryzmu?
Centrum? A co to?
– Mam wrażenie, że w słowie “centrum” politycy doszukują się jakiejś wyjątkowej magii – mówi dr Błażej Poboży z Instytutu Nauk Politycznych. – Staje się ono wytrychem, za pomocą którego można próbować odblokować scenę polityczną – mówi politolog. Przyznaje, że na te starania, zwłaszcza w wydaniu PO i PJN patrzy z lekkim przymrużeniem oka: – To przecież prawica. Liderzy mówią o centrowości, ale program mają prawicowy – ocenia.

Zobacz również:
Agnieszka Holland w Newsweeku: Nigdy nie zagłosuję na Platformę. A ty?
Czym zresztą właściwie miałby być centrowy program? Czy stwierdzenie, że nie jest ani prawicowy, ani lewicowy, przydaje mu jakiejkolwiek realnej treści? – W Europie nigdy nie było żadnej realnej siły politycznej, która byłaby “centrowa” – mówi socjolog, prof. Henryk Domański.
Dr Poboży dodaje, że także w Polsce ze świecą szukać partii lansującej centrowe poglądy. – Ostatnią formacją, którą od biedy można by uznać za polityczne centrum, była Unia Wolności we wczesnej fazie swojego istnienia – ocenia politolog. Podkreśla, że jeśli wyborcy rzeczywiście poszukiwaliby jakiegoś ugrupowania o centrowym charakterze (czymkolwiek miałby on być), to taka partia by na naszej scenie politycznej była.
Próbę powołania Partii Centrum podjęli zresztą w 2004 r. rozbitkowie z AWS, skupieni wokół ś.p. prof. Zbigniewa Religi. Ugrupowanie nie osiągnęło jednak nigdy znaczącego sukcesu i przestało istnieć w 2008 roku.
Dyskretny urok centrum
Nie od dzisiaj wiadomo, że Polacy polityki (i polityków) nie lubią. Choć sami uczestniczą w zażartych sporach o poglądy, bardzo często chcieliby, aby spektakl prawicowo-lewicowej politycznej bijatyki się skończył. Są do niego zniechęceni, bo nie wierzą, że głoszone hasła przekładają się na czyny i realne, polityczne decyzje. Rozczarowani i lewicą i prawicą, nie mają na kogo głosować, a ich oczekiwania są w gruncie rzeczy niewielkie.
Prof. Waldemar Dziak
politolog

Trzeba wyjechać sto kilometrów za Warszawę i zapytać, czego tam chcą ludzie. Wtedy okaże się, że postulaty są bardzo proste: przeciętny Polak chce mieć pracę, chce mieć dzieci i mieć te dzieci jak wychować. CZYTAJ WIĘCEJ


Czy słowa o centrowości są kierowane właśnie do tych, przeciętnych Kowalskich, członków polskiej klasy średniej, których nie interesuje polityka, tylko osobista stabilizacja? Interpretację taką dopuszcza prof. Domański, twierdząc, że to właśnie tej zbiorowości blisko do umiarkowanych, “centrowych” poglądów.
– Klasa średnia jest czynnikiem stabilizującym demokrację. Jej przedstawiciele nie głosują na skrajne ugrupowania, ceniąc sobie stabilność, umiar, preferują raczej polityków przewidywalnych – mówi prof. Domański. Jego zdaniem słowa premiera o centrowości były puszczeniem oka właśnie do tych wyborców: – To ideologiczny wybieg, kreacja, mająca na celu utrzymanie dystansu od prawicy – ocenia.

Czytaj również:
Nie Mam Na Kogo Głosować. Gdyby była taka partia, mogłaby podbić polski Sejm
W podobnym duchu wypowiada się dr Poboży. – Centrowość, o której ostatnio sporo się mówi, to raczej kwestia formy uprawiania polityki, a nie jej treści. Politycy zdają sobie sprawę, że duża część społeczeństwa jest zmęczona ostrym, światopoglądowym konfliktem. Być może mówiąc o centrowości chcą dać do zrozumienia, że styl uprawiania polityki może się zmienić – sugeruje politolog. – Tylko czy aktorzy tego konfliktu, sami biorący od lat udział w brutalnej często politycznej walce, są w swoich słowach autentyczni? – pyta retorycznie Poboży.