Dziś Kaczyński stanie przed komisją ds. Pegasusa. Kiedy ruszy posiedzenie?
Dziś Kaczyński stanie przed komisją ds. Pegasusa. Kiedy ruszy posiedzenie? Fot. Piotr Molecki/East News

W piątek 15 marca prezes PiS Jarosław Kaczyński stanie przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa. Lider opozycji ma być pytany o sprawy związane z aferą inwigilacyjną, do której miało dojść za rządów Zjednoczonej Prawicy. – Będę, bo mam obowiązek być – oznajmił Kaczyński, wskazując, że ma co do przesłuchania wiele obaw.

REKLAMA

15 marca o godzinie 9.00 ruszają obrady sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa. Na początek zaplanowano przesłuchanie prof. dr hab. Jerzego Kosińskiego – specjalisty ds. cyberbezpieczeństwa z gdyńskiej Akademii Marynarki Wojennej. Jako drugi przed komisją ma stanąć Jarosław Kaczyński.

Dziś przesłuchanie Kaczyńskiego przed komisją ds. Pegasusa

Przesłuchanie byłego wicepremiera i prezesa PiS prawdopodobnie zacznie się po godzinie 11.00. Polityk deklarował wcześniej, że pomimo swoich obaw, stanie przed sejmową komisją.

– Obawiam się, że tam będzie wiele pytań, na które ja nie jestem w stanie odpowiedzieć, bo po prostu moja orientacja w tej sprawie [...] obawiam się, niewiele przekracza, a może w ogóle nie przekracza tego, co jest w tej chwili w mediach – komentował 12 marca Kaczyński.

Według szefa Prawa i Sprawiedliwości, sens istnienia komisji śledczej jest propagandowy, a telewizja TVN ma być odpowiedzialną za "urojoną rzeczywistość dyktatury, nadużyć, inwigilacji". – To jest takie sądzenie po sobie – stwierdził prezes PiS.

Dlaczego Kaczyński?

Politycy PiS forsują narrację, wedle której nie wiadomo, po co ich lider został wezwany na przesłuchanie. Należy zaznaczyć, że Kaczyński, który jest posłem i prezesem partii PiS, w okresie objętym śledztwem komisji był również wiceprezesem Rady Ministrów i przewodniczącym Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych. Oznacza to, że w badanym przez komisję okresie odpowiadał za bezpieczeństwo Polski.

– A my mówimy o cyberatakach, które są naruszeniem tego bezpieczeństwa. Więc pytanie, co pan prezes Kaczyński, jako wiceprezes rady ministrów odpowiedzialny za komitet bezpieczeństwa w tej sprawie zrobił? Jakie działania i decyzje podjął? Z kim i o czym rozmawiał? Czy wezwał pana Kamińskiego, pana Błaszczaka, pana Wąsika do wyjaśnień w tej sprawie? Czy była na ten temat notatka? Czy i kiedy było to poruszane na posiedzeniu Rady Ministrów? Jakie były z tego wnioski? To są dla mnie rzeczy kluczowe – mówił w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" poseł Tomasz Trela, wiceprzewodniczący Komisji Śledczej ds. wykorzystania oprogramowania Pegasus.

Zdaniem polityka Lewicy, nawet jeśli Kaczyński nie będzie tego pamiętał, to przecież komisja i tak, prędzej czy później dotrze do odpowiednich dokumentów.

"To może zmieść PiS z planszy"

– Jeśli natomiast pan Kaczyński powie, że się tym nie zajmował, to przepraszam bardzo, ale skoro był wicepremierem polskiego rządu, szefem partii, a tu wybucha afera międzynarodowa, gdzie ludzie są inwigilowani, to co w tej sprawie robił i czym się zajmował? – dodał w rozmowie z "DGP" Trela.

– To wcale nie jest takie proste, że pan Kaczyński od tego ucieknie, powołując się na niepamięć, czy niewiedzę. Jeżeli ktoś pełni taką funkcję publiczną i nie interesował się bezpieczeństwem Polek i Polaków, to znaczy, że nie dopełnił swoich obowiązków, a jeśli chciał wiedzieć wszystko o wszystkich, to jest bardzo niebezpieczne pragnienie – zaznacza polityk.

Według Treli "wykorzystano publiczne pieniądze do zakupu nielegalnego oprogramowania, żeby zbierać haki na ludzi". Poseł wskazuje, że szpiegowano zarówno oponentów, jak i partyjnych kolegów, prokuratorów, sędziów i dziennikarzy.

Jak pisaliśmy wcześniej, po PiS ma krążyć tzw. lista Pegasusa, która wskazuje, którzy członkowie partii mieli być inwigilowani przez służby specjalne w czasie, gdy nadzorowali je Mariusz Kamiński z Maciejem Wąsikiem.

– To pokazuje, jak zgniły był aparat Prawa i Sprawiedliwości oraz do jakich metod posuwała się partia dla utrzymania władzy. W mojej ocenie to może wręcz zmieść partię PiS z politycznej planszy – podsumował poseł Trela.