
Małgorzata Terlikowski jest z wykształcenia filozofem. Pracowała jako dziennikarka, teraz redaguje książki. Gdy spotkała swojego męża, oboje wiedzieli iż są dla siebie stworzeni. Sam Terlikowski miał wtedy rozważać karierę księdza. Chwali męża za poczucie bezpieczeństwa, jakie jej daje.
Tomek chciał zostać księdzem, ale nie był pewien tego wyboru. Rozmawiał z Bogiem, pytał: "A może moja droga do zbawienia wiedzie przez rodzinę?". Wtedy poznał mnie. Episkopat powinien mi teraz dziękować, bo z księdzem Terlikowskim miałby same kłopoty. Te wszystkie rzeczy, które on opowiada o telewizorze i pisze w gazetach jako katolicki publicysta, szłyby na konto Kościoła.
Matka wielodzietna i katolicka
Żona Terlikowskiego przyznaje, że niezwykle trudno jest wychować dzieci w duchu katolicyzmu. Jako przykład podaje imprezę Halloween, którą zorganizowano w przedszkolu, do którego uczęszczała jej córka. Małgorzata Terlikowska nie pozwoliła jej iść.
Katolicka rodzina wie, że nigdy się nie rozstanie. My z Tomkiem jesteśmy na siebie skazani do końca życia. Nieustannie pracujemy nad związkiem […] Zdecydowałam się na coś i teraz szlifuję ten kanciasty diament o nazwie Terlikowski. Nie wiem, co by się musiało stać, żeby to się zmieniło.
Tomasz Terlikowski podziela zdanie żony. W rozmowie z naTemat tłumaczył, że chce, by jego dzieci żyły w świecie zgodnym z duchem katolicyzmu. W jego przekonaniu współcześni chrześcijanie nie potrzebują dużo odwagi, by żyć tak, jak naucza Kościół. Dziennikarz przekonywał, że przecież jeszcze 50 lat temu za "głoszenie prawdy można było zginąć".
Chciałbym, żeby moje dzieci żyły w chrześcijańskiej przestrzeni kulturowej, w kraju, w którym zabijanie ludzi będzie nielegalne. Żeby żyły w świecie, w którym o eutanazizmie i aborcjonizmie będziemy myśleli to samo, co o nazizmie. CZYTAJ WIĘCEJ
Cały wywiad w najnowszym numerze "Wysokich Obcasów"