Reklama.

Concordii do Titanica jeszcze dużo brakuje

Wartość blisko 5,5 tysiąca eksponatów z wraku Titanica wyceniono na prawie 200 milionów dolarów. A ostateczna cena może być i pewnie będzie jeszcze większa

Wrak wycieczkowca na aukcji
Czarnym humorem błysnął pewien Australijczyk, który posunął się jeszcze dalej
i na eBayu wystawił… wrak Costy Concordii. Licytacja zaczęła się od jednego dolara, a w momencie jej usunięcia przez administratorów, wzrosła już do tysiąca. Żart przekroczył cierpliwość firmy, która oświadczyła, że będzie usuwać wszystkie oferty "żerujące na ludzkiej tragedii i cierpieniu".
Concordia od początku katastrofy porównywana do Titanica i w tym przypadku przypomina "giganta" z zeszłego wieku. W kwietniu z okazji stulecia zatonięcia statku, na aukcjach - realnych, nie internetowych - będzie można kupić przedmioty z Titanica. Jednak ceny "pamiątek" z włoskiego wycieczkowca choć niemałe, ani trochę nie zbliżą się do tych z Titanica. Przede wszystkim dlatego, że tych drugich jest prawie 200 razy więcej.
Concordia tylko trochę jak Titanic
Blisko 5,5 tysięcy przedmiotów z Titanica będą mogli kupić tylko nieliczni, którzy zostaną wyłonieni w trakcie specjalnej selekcji. Licytacja nie będzie łatwa,
bo kupić można tylko większe - nie pojedyncze - ilości eksponatów. Na kolekcjonerów czekają nie tylko rzeczy osobiste pasażerów i personelu, ale także wyposażenie,
jak i elementy samego statku. Ostrej selekcji nie ma się co dziwić, bo też mało kto może sobie na takie zakupy pozwolić. Podczas wstępnej wyceny, którą przeprowadzono pięć lat temu wartość wszystkich artefaktów wyceniono na blisko 200 milionów dolarów! A ostateczna cena może być jeszcze większa.
Jednak na Concordii tyle nikt raczej nie zarobi. Katastrofa, powiedzmy sobie szczerze, nie jest tak "porywająca" jak ta Titanica, a i do jej ewentualnego stulecia też jeszcze daleko. Poza tym sam statek najprawdopodobniej nie zniknie nawet w głębinach morza.