
Jan Krzysztof Ardanowski formalnie wciąż jest członkiem klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, ale z formacją tą zdaje się mieć coraz mniej wspólnego. W piątek na antenie Polskiego Radia polityk potwierdził, że pracuje nad stworzeniem nowego ugrupowania.
Ma ono być odpowiedzią na "duże zapotrzebowanie na ludzi zdroworozsądkowych, centroprawicowych, którzy bardzo poważnie traktują tradycję chrześcijańską". Przede wszystkim jednak nowa partia Ardanowskiego ma reprezentować tych, którzy dosyć mają sposobu, w jaki PiS funkcjonowało w ostatnich latach.
Czy polska scena polityczna potrzebuje nowej partii prawicowej?
862 odpowiedzi
– Problem choćby list do europarlamentu. Ludzi skompromitowanych, których społeczeństwo nie szanuje, postawiono na najważniejszych miejscach – oburzał się były minister rolnictwa i rozwoju wsi w rządzie Zjednoczonej Prawicy.
Zobacz także
Ardanowski zakłada nową partię. "PiS przestaje być reprezentantem środowisk prawicowych"
Jego zdaniem, partia Jarosława Kaczyńskiego aktualnie "bardziej chce zajmować się sama sobą". – Mówię to ze smutkiem, bo jestem 23 lata w tej partii. Całe moje dorosłe życie praktycznie było związane z pracą na rzecz polskiej prawicy, rozumianą jako wsparcie dla tej konkretnej partii – żalił się Ardanowski.
W rozmowie z Grzegorzem Osieckim z "Jedynki" były szef MRiRW stwierdził, że PiS "przestaje być reprezentantem środowisk prawicowych w Polsce", a kierownictwo nie zauważa, że nawet demografia jest dla tej partii niekorzystna. – Młodzi ludzie nie chcą o niej słyszeć, starsi odchodzą do lepszego ze światów – zauważył.
QUIZ: Kto to powiedział – Kaczyński czy Tusk?
1 / 20 Przepraszam bardzo, panie marszałku, ale ja bez żadnego trybu...
A kogo spodziewać się w nowej partii Jana Krzysztofa Ardanowskiego? O nazwiskach polityk nie chciał jeszcze mówić, ale zdradził, iż rozmawia z nim już "bardzo wielu posłów, nie tylko z PiS", którzy mają obawiać się o swoje bezpieczeństwo i karierę.
Zobacz także
Rozpad PiS? "Bunt małopolski" podsycił spekulacje
Przypomnijmy, że poważne pytania o spójność Prawa i Sprawiedliwości pojawiły się ostatnimi czasy także ze względu na to, co działo się w Małopolsce. Choć partia Kaczyńskiego zdobyła tam większość w wyborach samorządowych, do minionego czwartku nie była zdolna do wybrania nowego marszałka województwa.
A wszystko to przez wewnątrz partyjny konflikt. Jak wielokrotnie wyjaśnialiśmy w naTemat.pl, chodziło w nie tylko o niezadowolenie lokalnych działaczy – którzy uparcie nie chcieli dokonać wyboru kandydata narzuconego przez prezesa Kaczyńskiego – ale i zakulisową rozgrywkę o władzę w partii, w której miała brać udział m.in. Beata Szydło.