
Google Nose, nowy prezydent Stanów Zjecznoczonych, a może projekt ustawy zakazującej spożywania czosnku w miejscach publicznych? To tylko cześć najlepszych żartów na prima aprilis z całego świata.
REKLAMA
Bezapelacyjnie najlepszy primaaprilisowy żart w tym roku zrobiła nam pogoda. Wyjątkowo to wiosna zaskoczyła drogowców do złudzenia przypominając zimę. Temu dowcipowi dorównać próbowało jednak wielu ludzi z całego świata. W tym największe międzynarodowe marki, instytucje i media. Specjalnie dla Was przygotowaliśmy krótki globalny przegląd dowcipów na prima aprilis z całego świata. Na miejsce ex aequo z pogodą z pewnością zasługuje Google, którego dowcipni pracownicy bardzo się przyłożyli do przygotowania nowej usługi Google Nose, która podobno ma zapewnić użytkownikom produktów firmy z Mountain View między innymi wyszukiwanie za pomocą... węchu. Niby szyte grubymi nićmi, ale wykonanie i nagłe pojawienie się usługi w sieci z pewnością wielu w pierwszej chwili zmyliło.
Czytaj więcej: Olejniczak odchodzi z polityki, a Tusk wskazał następcę. Najgorsze dowcipy na prima aprilis
W tradycji primaaprilisowej mieści się też to, by żart był rodzajem uszczypliwości. O tym postanowili pamiętać w swoim dowcipie w YouTube, gdzie 1 kwietnia na oficjalnym profilu firmy pojawił się filmik zapowiadający, iż wkrótce wybrany zostanie najlepszy film w historii serwisu. Zaproszeni przez YouTube eksperci przekonują, że najlepszym filmem serwisu ma szansę zostać każda produkcja. I w to w pierwszej chwili pewnie wielu uwierzyło, już marząc o tym, co powiedzą odbierając nagrodę. Nieco bardziej wnikliwi zauważyli jednak, że serwis daje sobie nieco dużo czasu na ogłoszenie zwycięzcy...
YouTube do swojego żartu postanowił wykorzystać także... Biały Dom. Przy specjalnym prezydenckim orędziu z okazji 1 kwietnia Baracka Obamę zastąpiła jednak inna gwiazda amerykańskiej polityki... Zresztą, zobaczcie sami:
Świetnie żart na prima aprilis wypadł także politykom rosyjskiej Dumy. W tym przypadku był on w ogóle zakrojony na szeroką skalę. Pewien opozycyjny deputowany zaplanował go już jakiś czas temu. Rosyjski polityk postanowił bowiem nabrać kolegów z parlamentarnych ław przedstawiając im projekt ustawy zakazującej... spożywania czosnku w miejscach publicznych i lokalach pozbawionych odpowiedniej wentylacji. Polityk sądził podobno, że projekt tak drastycznych dla smakoszy czosnku przepisów z pewnością zostanie szybko uznany za kuriozalny i na tym jego żart się skończy. Rosyjscy biurokraci tymczasem bez mrugnięcia okiem zarejestrowali jego projekt i skierowali do dalszych prac parlamentarnych. Dzisiaj sam wnioskodawca uznał więc, że sprawy zaszły za daleko i czas wycofać projekt i skończyć z niezwykle udanym dowcipem.
