Szymon Hołownia odchodzi z "Wprost"

Szymon Hołownia
Szymon Hołownia Fot. Jan Zamoyski / AG
Szymon Hołownia odchodzi z "Wprost", ponieważ uważa, że w tygodniku nie ma już miejsca na poglądy odmienne od stanowiska redakcji. - Dziś rano otwieram gazetę i widzę, że bez żadnego sygnału, bez choćby próby rozmowy, nie zamieszczono mojego cotygodniowego tekstu, w którym tym razem wyrażałem sprzeciw wobec pomysłu budżetowej refundacji in vitro. Zamieszczono za to atak na mnie (oparty o tekst, którego w gazecie nie ma), pełen ideologicznego jadu - napisał Hołownia na łamach portalu Stacja7.pl.


Hołownia zauważył, że niektóre magazyny, aspirujące kiedyś do miana polskich "The Economist", stają się zwykłymi "gazetkami parafialnymi" broniącymi tylko jednej linii światopoglądowej. Tak, zdaniem publicysty, było z "Newsweekiem" i tak jest teraz z "Wprost", który nie opublikował tekstu Hołowni krytykującego zapowiedzianą przez rząd refundację metody in vitro. - Próbowałem dowiedzieć się o sprawie u obecnego kierownictwa czegoś jeszcze, usłyszałem, że tygodnik „to nie hyde park“ i nie można tu głosić poglądów „sprzecznych z poglądami redakcji” - relacjonował Hołownia.

Publicysta stwierdził, że chrześcijańska miłość bliźniego nie pozwala mu "męczyć swoją obecnością ludzi, którzy na łamach chcą uprawiać wolność myśli, pod warunkiem, że są to ich własne myśli" i ogłosił, że kończy współpracę z tygodnikiem. Według niego rzetelne tytuły prasowe powinny publikować rzeczowe polemiki, przedstawiać różne spojrzenia na kontrowersyjne kwestie, a nie ograniczać się do wypuszczania "emocjonalnych wystąpień pań, które po łapach biją nieprawomyślnych Szymusiów".

Hołownia podkreślił, że pisząc swoje felietony, starał się pohamować emocje i przedstawiać argumenty odnoszące się do istoty omawianego zagadnienia. Jego zdaniem takie podejście jest jednak niepożądane przez duże, mainstreamowe tytuły, które opierają się na emocjach i "krzyku". - Mainstream relegował mnie (ale chyba i Was) ze swych szeregów. Od dziś to stacja7.pl będzie jedynym miejscem, gdzie będę publikował. Zapraszam więc tym serdeczniej do mojej niszy - napisał Hołownia.

Decyzję Hołowni skomentował już na Facebooku ks. Kazimierz Sowa.

Właściwie ta informacja mnie nie zaskakuje. Szymon Hołownia, który najpierw naraził się Newsweekowi, dziś odchodzi z Wprost. Po prostu właściciele lub wydawcy tych tytułów stosują starą zasadę cuius regio eius religio, która po wojnach religijnych pozwalała udzielnym książętom decydować, jaką wiarę będą wyznawali ich poddani. Dziś jeden czy drugi Red Nacz czuje się właśnie takim udzielnym księciem. I ma racje Szymon, że ostatecznie to oni są talibami współczesnej Polski.



Źródło: Stacja7.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...