Komisja Etyki Poselskiej musi się zmienić?
Komisja Etyki Poselskiej musi się zmienić? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Najpierw bojkotowali, teraz chcą zmieniać. Ruch Palikota szykuje nowy pomysł na działanie Komisji Etyki Poselskiej. Pracami kieruje Robert Biedroń, a uczestniczą w nich Magdalena Środa i Jan Hartman.

REKLAMA
Komisja Etyki Poselskiej najczęściej karze posłów z partii Janusza Palikota. Nagany parlamentarzyści dostawali głównie za słowa o Kościele. Najczęściej, bo aż sześć z jedenastu przypadków dotyczyło samego lidera ugrupowania. Ale karę dostał także jeden z posłów zasiadających w składzie komisji. Po tym, jak Armand Ryfiński został powiedział, że "Kościół jest instytucją szkodliwą społecznie", musiał odejść ze składu. Zasiadać w niej mogą tylko posłowie, którzy nie zostali przez nią wcześniej ukarani.
W proteście posłowie Ruchu zrezygnowali z uczestnictwa w posiedzeniach. Teraz szykują zmiany w jej funkcjonowaniu. Pracuje nad nimi Robert Biedroń, a wspomagają go Magdalena Środa i Jan Hartman. Jak podaje "Rzeczpospolita", zmiany mają polegać między innymi na korzystaniu z zewnętrznych ekspertów. A to i tak najmniej radykalny pomysł. Poseł Artur Dębski przyznaje bowiem "Rz", że najchętniej zlikwidowałby tę komisję.
O planowanych zmianach w Komisji Etyki słychać już od kilku miesięcy. Stanisław Żelichowski z PSL komentował je dwa miesiące temu: - Nie wprowadzajmy etyków, bo zaraz się okaże, że każda partia ma swojego. Ale możemy się zastanowić nad zmianą katalogu kar.
Małgorzata Kidawa-Błońska z PO rozważała z kolei pomysł, by posłowie byli zmuszeni do przeproszenia z sejmowej mównicy przy pełnej sali. Taka kara miała być bardziej dotkliwa niż finansowa.
O działaniach Komisji Etyki tak pisał Janusz Palikot:

Kilka tygodni temu, sejmowe partie doprowadziły do odwołania członka Komisji Etyki Poselskiej z ramienia Ruchu - Armanda Ryfińskiego. Zaproponowaliśmy w jego miejsce Romana Kotlińskiego, byłego księdza - choć według niektórych - wciąż księdza. Marszałkini Sejmu poprosiła o zmianę kandydata, bo partie go ponownie oprotestowały. Najpierw, naszym zdaniem bezprawnie - odwołano naszego kolegę, a teraz bez żadnego uzasadnienia, chce się nam podyktować - kto ma być jego następcą. CZYTAJ WIĘCEJ