
Premier Donald Tusk wyjeżdża 10 kwietnia w służbową podróż do Nigerii i pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej uczci tylko rano, składając kwiaty na Powązkach. Katarzyna Kolenda-Zaleska przekonuje, że to błąd, bo premier powinien przedstawić alternatywę dla organizowanych przez PiS obchodów.
Tylko złożeniem kwiatów wczesnym rankiem premier Donald Tusk uczci pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej. Później wybiera się w służbową podróż do Nigerii. Katarzyna Kolenda-Zaleska przekonuje na łamach "Gazety Wyborczej", że to tak, jakby prezydent Stanów Zjednoczonych wyjechał z kraju 11 września. Nieobecność Tuska jest dla dziennikarki o tyle niezrozumiała, że premier powinien był przewidzieć na jak wiele ataków się naraża wyjeżdżając tego dnia z kraju.
Katarzyna Kolenda-Zaleska
dziennikarka "Faktów" TVN
Kolenda-Zaleska przekonuje, że rząd ani partie inne niż PiS nie tworzą szansy na spokojne przeżywanie rocznicy katastrofy. Zdaniem dziennikarki to Donald Tusk jest osobą, która mogłaby taką realną alternatywę stworzyć. Jednak takim wyjazdem szef rządu cementuje podziały w społeczeństwie i pozwala na zawłaszczanie Polski przez jedną z opcji politycznych.
Donald Tusk uważa, że zbliżająca się rocznica katastrofy smoleńskiej zostanie wykorzystana przez polityków PiS do "przywalenia rządowi". - Będą czcić ideologię zamachu, a nie pamięć ofiar - powiedział kilka dni temu. Tusk zaznaczył, że 10 kwietnia złoży kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej, który znajduje się na warszawskich Powązkach. Szef rządu odwiedzi cmentarz z samego rana, tuż po godz. 05:00, ponieważ później wylatuje rejsowym samolotem do Nigerii, gdzie złoży oficjalną wizytę.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
