
Prezydenci i burmistrzowie miast, którzy sprawowali swój urząd przez dwie kadencje, chcą dostawać większe odprawy. Apeluje o to Związek Miast Polskich. Jak twierdzi ZMP, samorządowcom należy się więcej pieniędzy na odejście, bo potem mają oni problem ze znalezieniem pracy.
REKLAMA
Związek Miast Polskich to instytucja, która "wspiera działania miast i gmin". Teraz zaś ZMP apeluje o to, by prezydenci i burmistrzowie miast, którzy pełnili swój urząd przez dwie kadencje, dostawali większe odprawy. Dzisiaj, jak pisze "Gazeta Wyborcza", prezydent miasta dostaje trzymiesięczną odprawę, czyli około 30 tysięcy złotych. Czemu według ZMP to za mało?
Jak wyjaśnia ZMP, takim osobom często "trudno jest znaleźć pracę po przegranych wyborach". "GW" opisuje przypadek Krzysztofa Wójcika z SLD, który rządził w Bytomiu w latach 1998-2006. Potem chciał wrócić do pracy w szkole, ale drzwi były dla niego zamknięte. Ostatecznie Wójcik związał się z prywatną firmą, ale jak podkreśla – "trochę mu to zajęło". Polityk Sojuszu dodaje też w rozmowie z "GW", że nowe ekipy rządzące muszą byłego prezydenta "zgnębić i dobić".
Z kolei jeśli prezydenci sami znajdują pracę, to często potem pojawiają się wobec nich zarzuty, że to nie kompetencje, a koneksje im pomogły. Nierzadko też zdarza się, że jedni samorządowcy zatrudniają innych samorządowców i to również budzi to sprzeciwy. ZMP zaznacza, że prezydenci na przykład nie mogą przez rok pracować w firmach, wobec których podejmowali decyzje administracyjne, co pogarsza sytuację. Związek Miast Polskich próbuje więc przekonać władze, by lepiej "zabezpieczać socjalnie" prezydentów i burmistrzów.
Warto jednak zaznaczyć, że we władzach Związku zasiada ponad 20 burmistrzów i prezydentów, w tym również takich małych miast jak Swarzędz, Zgierz czy Skierniewice, co każe się zastanowić nad nagłą "troską" ZMP o los samorządów. W całym ZMP zrzeszone są 303 miasta, w tym Warszawa, Kraków, Poznań, Łódź i wiele innych dużych miast i mniejszych miasteczek. Niestety, nie zagłębiając się w strukturę ZMP można by odnieść wrażenie, że to organizacja niezależna politycznie.
Czytaj także: Metro nocą już nie pojedzie. Z powodu oszczędności, chociaż ZTM wydał prawie 400 tysięcy na samochody dla zarządu
Jednocześnie Związek nie wskazuje konkretnych rozwiązań, jedynie chce zwrócić uwagę na problem. W grę wchodzi m.in. inny system odpraw lub emerytur. Jedna z bardziej sensownych propozycji to pomysł prezydenta Tych Andrzeja Dziuby, który swój urząd pełni od 13 lat. Proponuje on, by za każdą kolejną kadencję wydłużać odprawę o miesiąc.
Jednocześnie Związek nie wskazuje konkretnych rozwiązań, jedynie chce zwrócić uwagę na problem. W grę wchodzi m.in. inny system odpraw lub emerytur. Jedna z bardziej sensownych propozycji to pomysł prezydenta Tych Andrzeja Dziuby, który swój urząd pełni od 13 lat. Proponuje on, by za każdą kolejną kadencję wydłużać odprawę o miesiąc.
Sprawa dotyczy też np. wójtów i burmistrzów, którzy mają w małych miasteczkach większe problemy ze znalezieniem pracy. Samorządowcy narzekają, że to zajęcie dożywotnie, bo inaczej nikt nie chce ich zatrudniać, a większe odprawy na pewno mogłyby to poprawić. Wątpliwe jednak, by rząd zgodził się na takie rozwiązanie – w czasach kryzysu, gdy wciąż mówi się o zaciskaniu pasa i walce z bezrobociem, niezbyt rozsądne byłoby dawanie kolejnych przywilejów lub pieniędzy ludziom, którzy przecież sami zrezygnowali z zawodu na rzecz uprawiania polityki.
Czytaj także: Miasta zadłużyły się na inwestycje z Unii, teraz szukają pieniędzy. Rosną opłaty za wodę, parkingi czy komunikację
Źródło: Gazeta Wyborcza
