Wystawa Piotra Uklańskiego w Warszawie. Artysta, choć znany i ceniony na Zachodzie, w Polsce nie cieszy się szeroką popularnością.
Wystawa Piotra Uklańskiego w Warszawie. Artysta, choć znany i ceniony na Zachodzie, w Polsce nie cieszy się szeroką popularnością. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Jej kolaże zdobią domy takich gwiazd takiego formatu, jak Madonna czy Paul Newman. Mowa o Beacie Drozd, polskiej artystce, której postać przypomina internautom trójmiejski portal. Mimo niezwykłej popularności zagranicą w Polsce w ojczyźnie pozostaje nieznana. Czy jednak zawsze powinniśmy ulegać czarowi rzekomego zagranicznego sukcesu polskich artystów?

REKLAMA
Beata Drozd pochodzi z Trójmiasta, jednak całe swoje artystyczne życie spędziła za granicami Polski. Studiowała w Londynie Paryżu, obecnie mieszka i tworzy w Nowym Jorku. We wtorek jej postać przypomniał portal trojmiasto.pl, ze zdziwieniem odnotowując fakt, że w ojczyźnie artystka jest niemal nieznana, podczas gdy za granicą jej prace cieszą się dużą popularnością.
Stworzone techniką kolażu portrety jej autorstwa mają w swoich domach m.in. Madonna, Paul Newman i były burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani. Zafascynowana amerykańską popkulturą Drozd od lat portretuje amerykańskich celebrytów, wśród których znaleźli się m.in. Madonna, Lady Gaga, Oprah Winfrey, Jay Leno, Jay-Z, Kanye West i Kate Moss.
Beata Drozd

Technika polega na wydzieraniu i wycinaniu kawałków papieru z magazynów i materiałów reklamowych i przyklejaniu ich do powierzchni płótna. Do 'wyklejanek' używam tylko magazynów kultury popularnej, takich jak VOGUE, Vanity Fair czy Rolling Stone. CZYTAJ WIĘCEJ


Urodzona w Gdańsku artystka związana jest z nowojorską Andre Zarre Gallery. Jej prace można też było oglądać m.in. w Metropolitan Museum of Art. Choć za Oceanem cieszą się one pewnym rozgłosem, w Polsce Drozd jest prawie zupełnie nieznana. Nawet w polskim internecie próżno szukać większych wzmianek na jej temat.
Celebryci jak “Ostatnia wieczerza”?
Dr Mikołaj Iwański, zajmujący się polskim rynkiem sztuki, twierdzi jednak, że właściwie nie dziwi go brak uwagi dla twórczości Drozd: – Delikatnie mówiąc, to nie są dzieła najwyższej próby. Przyjęta przez artystkę strategia tworzenia portretów celebrytów przypomina mi nieco pomysł Macieja Świeszewskiego, autora obrazu “Ostatnia wieczerza”, na którym apostołów zastąpiły postaci z trójmiejskich salonów artystycznych, m.in. Stefan Chwin i Paweł Huelle – mówi Iwański. Przypomnijmy, że choć dzieło Świeszewskiego zdobyło spory rozgłos, przez krytyków okrzyknięte zostało kwintesencją kiczu.
Niezależnie jednak od tego, jak oceniać twórczość Drozd, niewątpliwym faktem jest, że wielu wybitnych polskich artystów jest w naszym kraju niedocenianych: – Świat sztuki ma swój lokalny wymiar i pewne dzieła oraz tworzący je artyści często związani są z konkretnym kontekstem. Bardzo dobrze widać to na przykładzie amerykańskiego rynku sztuki – mówi dr Iwański, za przykład podając postać Piotra Uklańskiego.
– To naprawdę mocna figura – mówi Iwański o 44-letnim artyście, który przez wiele lat utrzymywał się w rankingu pięciuset najdroższych artystów świata i wystawiał swoje prace w najbardziej renomowanych galeriach. To do niego do 2010 roku należał rekord najwyższej ceny zapłaconej za dzieło żyjącego polskiego artysty. Jego praca "Naziści" została sprzedana za 568 tysięcy funtów.
Iwański podkreśla jednak, że mieszkający na stałe w USA Uklański funkcjonuje głównie na amerykańskiej scenie artystycznej.

To tamto środowisko jest adresatem jego twórczości. W Polsce jego prace, choć regularnie realizowane i często bardzo ciekawe, przechodzą raczej bez szerszego echa. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy w 2000 r. Daniel Olbrychski demonstracyjnie zniszczył swój portret będący częścią wystawy Uklańskiego zatytułowanej “Naziści”.


Znani i nieznani
Malarka Agata Bogacka twierdzi, że na Zachodzie odbiór sztuki jest generalnie lepszy niż w Polsce. Nie ma się więc co dziwić, że niektórzy artyści właśnie tam rozwijają swoją karierę. – Na Zachodzie ludzie są bardziej otwarci i ciekawi sztuki. Lepiej ją także rozumieją. W Polsce publiczność jest natomiast bardzo krytyczna i dość konserwatywna w swoich gustach – mówi malarka. – Taka już jest nasza narodowa mentalność – ocenia.
Zdaniem Bogackiej przykładem artysty niedocenianego w Polsce jest m.in. Michał Budny, autor licznych papierowych obiektów, rzeźb i instalacji. Z kolei Mikołaj Iwański wspomina np. Przemysława Kwieka, prekursora sztuki interaktywnej tworzącego wideo-art. – To chyba jedyny polski artysta, którego dzieła znajdują się w stałej kolekcji londyńskiego Tate. Tymczasem w Polsce jest znany głównie w dość wąskim kręgu ludzi zajmujących się sztuką. – mówi Iwański.
Sprawa Mitoraja
Myśląc o polskich artystach, którzy zdobyli sławę za granicą, trzeba jednak zawsze zachować pewną dawkę zdrowego sceptycyzmu. Nie zawsze bowiem jest tak, że autentyczna (a czasem nieco wyolbrzymiania) popularność za granicą oraz nagle zbudzony entuzjazm na krajowym podwórku idą w parze z prawdziwą wartością artystyczną.
Dr Mikołaj Iwański twierdzi, że takiej “ostrożności” zabrakło Polakom w latach 2003 i 2004, kiedy krajowe tryumfy święcił “emigracyjny” artysta Igor Mitoraj. Jego klasycyzujące, często monumentalne rzeźby gościły nie tylko w licznych galeriach, ale i na ulicach polskich miast. Był to rzadki nad Wisłą przykład szerokiego entuzjazmu dla sztuki.
Iwański zaznacza jednak, że przeciętna w gruncie rzeczy twórczość Mitoraja osiągnęła tak duży sukces w dużej mierze dzięki jej wpływowym entuzjastom: – Modę na Mitoraja “przywiozła” do Polski Jolanta Kwaśniewska ze swojej podróży do Włoch. Wkrótce artysta stał się ulubionym twórcą polskich elit politycznych i finansowych – ocenia Iwański.
Polacy ulegli zaś jego czarowi, bo przemówiła do nich nie do końca chyba zasłużona aura popularności, jaką artysta cieszył się na Zachodzie. Warto o tym pamiętać, kiedy po raz kolejny zaczniemy się zachwycać “znanym za granicą, a nieodkrytym w Polsce” artystą.