
Jej kolaże zdobią domy takich gwiazd takiego formatu, jak Madonna czy Paul Newman. Mowa o Beacie Drozd, polskiej artystce, której postać przypomina internautom trójmiejski portal. Mimo niezwykłej popularności zagranicą w Polsce w ojczyźnie pozostaje nieznana. Czy jednak zawsze powinniśmy ulegać czarowi rzekomego zagranicznego sukcesu polskich artystów?
Technika polega na wydzieraniu i wycinaniu kawałków papieru z magazynów i materiałów reklamowych i przyklejaniu ich do powierzchni płótna. Do 'wyklejanek' używam tylko magazynów kultury popularnej, takich jak VOGUE, Vanity Fair czy Rolling Stone. CZYTAJ WIĘCEJ
Urodzona w Gdańsku artystka związana jest z nowojorską Andre Zarre Gallery. Jej prace można też było oglądać m.in. w Metropolitan Museum of Art. Choć za Oceanem cieszą się one pewnym rozgłosem, w Polsce Drozd jest prawie zupełnie nieznana. Nawet w polskim internecie próżno szukać większych wzmianek na jej temat.
Dr Mikołaj Iwański, zajmujący się polskim rynkiem sztuki, twierdzi jednak, że właściwie nie dziwi go brak uwagi dla twórczości Drozd: – Delikatnie mówiąc, to nie są dzieła najwyższej próby. Przyjęta przez artystkę strategia tworzenia portretów celebrytów przypomina mi nieco pomysł Macieja Świeszewskiego, autora obrazu “Ostatnia wieczerza”, na którym apostołów zastąpiły postaci z trójmiejskich salonów artystycznych, m.in. Stefan Chwin i Paweł Huelle – mówi Iwański. Przypomnijmy, że choć dzieło Świeszewskiego zdobyło spory rozgłos, przez krytyków okrzyknięte zostało kwintesencją kiczu.
To tamto środowisko jest adresatem jego twórczości. W Polsce jego prace, choć regularnie realizowane i często bardzo ciekawe, przechodzą raczej bez szerszego echa. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy w 2000 r. Daniel Olbrychski demonstracyjnie zniszczył swój portret będący częścią wystawy Uklańskiego zatytułowanej “Naziści”.
Znani i nieznani
Malarka Agata Bogacka twierdzi, że na Zachodzie odbiór sztuki jest generalnie lepszy niż w Polsce. Nie ma się więc co dziwić, że niektórzy artyści właśnie tam rozwijają swoją karierę. – Na Zachodzie ludzie są bardziej otwarci i ciekawi sztuki. Lepiej ją także rozumieją. W Polsce publiczność jest natomiast bardzo krytyczna i dość konserwatywna w swoich gustach – mówi malarka. – Taka już jest nasza narodowa mentalność – ocenia.
Myśląc o polskich artystach, którzy zdobyli sławę za granicą, trzeba jednak zawsze zachować pewną dawkę zdrowego sceptycyzmu. Nie zawsze bowiem jest tak, że autentyczna (a czasem nieco wyolbrzymiania) popularność za granicą oraz nagle zbudzony entuzjazm na krajowym podwórku idą w parze z prawdziwą wartością artystyczną.


