Polacy masowo donoszą do urzędów skarbowych – obywatelska postawa czy zwykła zawiść?

Polacy w 2012 roku donosili do urzędów skarbowych chętniej, niż kiedykolwiek wcześniej.
Polacy w 2012 roku donosili do urzędów skarbowych chętniej, niż kiedykolwiek wcześniej. Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta
Jubiler za darmo zreperował znajomemu bransoletkę, kwiaciarka obdarowała kogoś kartą życzeniową, barman nalewał piwo i nie wystawił rachunku – takich spraw dotyczy wiele obywatelskich donosów do skarbówki. Niektórzy upatrują w tym wzrastającej dbałości o przestrzeganie zasad, inni – zwykłej, niskiej zawiści.


“Proszę nie jedźcie mi, że nie powinnam, itp. itd. Osoba ta to mój ex pracodawca. Wyrządził mi wiele złego” – zaczyna swój wpis na portalu kafeteria.pl jedna z użytkowniczek, której bardzo zależy na tym, by dowiedzieć się, jak anonimowo złożyć w Urzędzie Skarbowym donos na swojego dawnego szefa.


Użytkowniczka kafeteria.pl

M.in. zmuszał do pracy po 12h, w święta, odwoływał z urlopu, zaniżał zarobki, powiedział że ogłosi upadłość i jeśli nie zgodzimy się na porozumienie stron, zwolni nas z naszej winy i nikt nic nie udowodni.


“Czy istnieje możliwość anonimowego doniesienia tak, abym nie musiała podawać swoich danych? Jak? Sprawdzają w ogóle takie doniesienia?” – pyta na koniec internautka. Konrad Zawada, rzecznik prasowy Izby Skarbowej w Krakowie w rozmowie z naTemat twierdzi, że w przypadku przeprowadzania kontroli urzędy biorą pod uwagę wszelkie dostępne informacje, w tym również donosy. W 2012 roku w całej Małopolsce obywatele “uprzejmie donosili” do skarbówki 3075 razy, co oznacza wzrost o 12 proc. względem 2011 roku.

“Nikt za nic nie wydaje paragonu"
“W 2012 r. rekord padł na Śląsku. Tamtejsze skarbówki dostały łącznie 6339 zawiadomień o podejrzeniu” – pisał w marcu dla “Newsweeka” Jakub Korus. Z danych, do których dotarł dziennikarz wynika, że najczęściej donoszą mieszkańcy najbogatszych regionów kraju, a liczba donosów w całej Polsce sięgnęła w 2012 r. niemal 30 tys.


"Zawiadamiam iż firma X sprzedaje skarpety i rajstopy z pominięciem zapłaty za podatek VAT dla skarbu państwa". "Chciałem zgłosić bezczelne oszukiwanie podatkowe, w pubie Y nikt za nic nie wydaje paragonu". "Sąsiad zarabia 1500 zł, połowę tej kwoty wydaje na mieszkanie, a właśnie kończy budowę okazałego domu. Z czego?" – tak wyglądają typowe donosy, do jakich dotarli dziennikarze bydgoskiej “Gazety Wyborczej”.

W internecie można znaleźć wiele innych przykładów, często dotyczących najbardziej błahych spraw – jubiler za darmo zreperował znajomemu bransoletkę, kwiaciarka obdarowała kogoś kartą życzeniową, itp. Każdy pretekst jest dobry.

Zobacz także: Polak – kabel, konfident, donosiciel. Nie ufa nikomu

– Najczęściej chodzi o różne konflikty sąsiedzkie, a także rodzinne – mówi Konrad Zawada. Twierdzi, że większość donosów ma nikłe oparcie w rzeczywistości. – Niektóre historie są wyssane z palca, czasem to naprawdę czysta fantastyka w stylu “X ma luksusy, a przecież nikt uczciwie pracujący by się czegoś takiego nie dorobił” – wspomina Zawada.

Zdaniem rzecznika małopolskiej Izby Skarbowej mała wiarygodność donosów sprawia, że większość z nich jest dla skarbówki bezużyteczna. – Choć donosy są analizowane, zdecydowanie większą rolę odgrywają programy analityczne i komputerowe bazy danych – to one w głównej mierze pomagają wytypować osoby, które należy skontrolować – ocenia Zawada. Choć nadsyłane przez obywateli informacje mają różną historię, Zawada nie ma wątpliwości: – Dużą ich część należy traktować jako próbę wciągnięcia państwa w prywatne porachunki – mówi.

Obywatele czy wrogowie?
– W wielu przypadkach mamy do czynienia po prostu z dbałością o finanse państwa i dobrze – mówił o donosach do urzędów skarbowych Polskiemu Radiu psycholog Konrad Maj. Jego zdaniem rosnącą aktywność Polaków na polu donosicielstwa można tłumaczyć po prostu narodzinami w naszym kraju struktur społeczeństwa obywatelskiego. Z taką tezą nie zgadza się jednak socjolog, prof. Ireneusz Krzemiński.

Baxter
użytkownik kredyciak.pl

Była żona mego brata tak się piekli o to, że jemu idzie po rozwodzie lepiej niż jej, że wsypała go za to, że nie wykazuje wszystkich dochodów. Teraz brat pietra ma jak nic, a ta się cieszy bo udało się jej go upokorzyć i zranić. CZYTAJ WIĘCEJ


– Nie widzę żadnych innych oznak budzenia się obywatelskich odruchów. Trudno twierdzić, że wyrażają się one tylko i wyłącznie w chęci donosicielstwa – mówi prof. Krzemiński. Jego zdaniem skalę zjawiska kłaść raczej należy na karb polskiej nieufności i wszechobecnego poczucia zawiści. – Dotyczy to wielu aspektów życia – także polityki i gospodarki. Nienawidzimy tych, którym się powiodło. W naukach społecznych taki mechanizm nazywa się resentymentem – mówi socjolog.

Przeciwko tezie, że polskie donosicielstwo jest w gruncie rzeczy zdrowym odruchem obywatelskiej troski świadczy też fakt, iż Polacy wstydzą się tego, że donoszą. Większość listów do urzędów skarbowych jest anonimowa, a w powszechnym odbiorze “współpraca” z władzą uważana jest za godną potępienia. O źródłach takiego stanu rzeczy mówił w naTemat prof. Jacek Wasilewski z SWPS.

prof. Jacek Wasilewski
SWPS

Przez wiele lat kształtowania się naszej tożsamości traktowaliśmy władzę jako coś obcego. Początkowo chłopi traktowali tak szlachtę, w związku z tym po rozwiązanie konfliktów nie chodziło się do pana, tylko próbowało to zrobić we własnym zakresie. Podczas zaborów władza w ogóle była obca, bo trzymana przez inne państwa. Podobnie wiele osób traktowało PZPR. CZYTAJ WIĘCEJ


Donosiciele w podzielonym społeczeństwie
Co ciekawe, pomimo społecznego potępienia donosicielstwo ma w polskim społeczeństwie bardzo długą historię. – To istotna część polskiego doświadczenia. Choć wszyscy twierdzą, że donoszenie jest czymś obrzydliwym, donosicieli było mnóstwo tak w czasie II wojny światowej, jak i w stalinizmie – ocenia prof. Krzemiński.

Czytaj też: Uprzejmie donoszę do Urzędu Skarbowego, że..., czyli sąsiedzka "życzliwość" po Polsku

Zdaniem socjologa Polacy potrafili czasowo zawieszać swoje niskie, donosicielskie instynkty w wyjątkowych momentach historii, gdy kwitło poczucie narodowej wspólnoty. Tak było np. za czasów Solidarności. – Jednak im poczucie wspólnoty jest słabsze, tak jak ma to miejsce w ostatnich latach, tym donosów jest więcej – ocenia prof. Krzemiński.

Wszystko wskazuje więc na to, że rozkwit donosicielstwa, którego doświadczamy, to nie tyle przejaw kształtowania się społeczeństwa obywatelskiego, co kolejny zgubny skutek toczącej się “wojny polsko-polskiej”.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY
0 0Ruszamy z dadHERO.pl, lifestyle'owym serwisem dla ojców

DADHERO

0 0Osiem rzeczy, których nauczyła mnie 11-letnia córka
0 0Czemu to trwało tyle lat?! W końcu ktoś stworzył adidasy, w których można chodzić całą zimę
0 07 rzeczy, które sprawiają, że Kaczyński ma ból głowy po wyborach. Nie będzie świętowania
0 0Wynik KO z Białegostoku to lekcja dla całej opozycji. Oto człowiek, który zrobił najlepszą kampanię