
Wojciech Mann jest w świecie polskich mediów klasą samą w sobie. Mistrz wyrafinowanego humoru, autor kultowych dialogów z programu "MdM", wieloletni dziennikarz radiowej "Trójki" i prowadzący "Szansy na sukces" od lat budzi powszechną sympatię. Jednak jego autorski program w TVP 2 okazał się klapą, przegrywając walkę o widzów ze wszystkimi konkurencyjnymi stacjami. Czy to koniec pewnej epoki?
– To był i jest dowcip niełatwy w odbiorze, nieoczywisty, czasem wymagający pewnego namysłu. Myślę, że blisko mu do poczucia humoru rodem ze skeczy Monty Pythona lub Kabaretu Starszych Panów – ocenia Damian Muszyński, medioznawca i bloger naTemat. Przyznaje, że Mannowski typ żartów nie każdemu może przypaść do gustu. – Zwłaszcza dzisiaj, w erze kabaretów opartych na prostym, podanym na talerzu dowcipie – mówi.
– W większości autorzy uważają, że jak bohater nie używa bluzgów albo nie stanie mu się coś kompletnie beznadziejnego, np. nie wpadnie głowa w szambo, to nie jest dla ludzi śmieszne. Odbieram to jako rozpaczliwe próby sięgania po ekstrema – mówił Mann w wywiadzie dla “Gali” w 2012 roku, opowiadając o współczesnych polskich komediach. Mówił też o swoim nowym programie w TVP 2 zatytułowanym “Kocham to, co lubię”.
Zobacz także: "Szansa na sukces" ponosi klęskę. Wojciech Mann odchodzi
15-20 lat, które minęło od czasów MdM to cała epoka. Dziś widz ma zupełnie inne oczekiwania. Rządzi skrót, dynamika, impresja. Najnowszy program Wojciecha Manna nie nadążał za tymi przemianami.
Koniec epoki?
Ocena Agnieszki Morzy znalazła niestety swoje odbicie w słupkach oglądalności drugiego sezonu programu. „Kocham to, co lubię” przegrał w swoim paśmie nadawanie ze wszystkimi konkurencyjnymi stacjami. Jak podają Wirtualne Media, z udziałem 2,4 proc. w medialnym torcie, program Manna znalazł się daleko za „Teleexpressem”, „Surowymi rodzicami”, Bitwą o dom” i powtórkami programu “Tylko muzyka”.
Dodawał też, że jego publiczność “ma bardzo przyzwoite zbiorowe poczucie humoru i świetne wyczucie”. Dlaczego więc się nie udało? Czyżbyśmy wszyscy gremialnie stracili poczucie humoru, akceptując tylko dosłowną i wulgarną tandetę? Czy to Mann się zestarzał, czy my zgłupieliśmy?
– Pamiętajmy, że w soboty po południu przed telewizorami zasiada masowa widownia o przeciętnie wyrafinowanym guście – mówi Damian Muszyński.
– Wydaje mi się, że producenci programu nie wzięli pod uwagę, do kogo mówią – ocenia z kolei Agnieszka Morzy.
Chyba widać, że nie pcham się na bankiety ani pod kamery. Nie lubię takich spędów i gadania o niczym. Wolę w tym czasie obejrzeć film albo poczytać.
Agnieszka Morzy podkreśla, że wieloletni prowadzący “Szansę na sukces” stale obecny jest w radiowej “Trójce”. – Na jego piątkowe programy czekają ludzie w bardzo różnym wieku. Być może radio jest miejscem, gdzie Mann może się w pełni realizować? – spekuluje Morzy. Medioznawczyni dodaje też, że w ostatnim czasie Mann odnosi też sukcesy na polu literackim. W 2010 roku wydał "RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą”, rok później wraz z Materną “Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami".


