
"Ze spokojem czekam na decyzję premiera i każdą z nich potraktuję jak zupełnie naturalną" – tak w rozmowie z "Rzeczpospolitą" minister sprawiedliwości Jarosław Gowin odpowiada na pytanie, czy spodziewa się, że premier go zdymisjonuje. Jak twierdzi, od pierwszego dnia urzędowania na stanowisku nie tylko politycy, ale też dziennikarze robili wszystko, by do dymisji w końcu doprowadzić.
"Zdążyłem się zahartować. Ale jestem na tyle długo w polityce, że liczę się z każdą decyzją premiera, również z moim odwołaniem" – zaznacza w rozmowie z "Rz" minister Jarosław Gowin. Polityk po raz kolejny powtarza, że jego wypowiedź o handlu zarodkami została przez media zmanipulowana. Na czym miałaby polegać ta manipulacja? "Na zbiciu mej wypowiedzi tak, by wynikało z niej, że zarodki z Poznania zostały sprzedane do Niemiec, gdzie w wyniku eksperymentów były niszczone. Nigdy czegoś takiego nie powiedziałem" – twierdzi.
Zdaniem Gowina to sam premier Donald Tusk powierzył mu odpowiedzialność za ratyfikację przez Polskę konwencji bioetycznej, a więc sprawił, że kwestia handlu zarodkami leży w jego kompetencjach. "Skoro premier stawia przede mną trudne zadanie, nie zamierzam teraz chować głowy w piasek" – dodaje.
Minister chwali się też swoimi osiągnięciami. Jest zdania, że dobrze wykorzystał ostatnie półtora roku.
Jarosław Gowin
Według niego premier podejmując decyzję w jego sprawie powinien wziąć pod uwagę ten dorobek.
O wypowiedziach Gowina w sprawie zarodków pisała w naTemat Krystyna Kofta.
Źródło: "Rzeczpospolita"
