Produkcja filmu opartego na grze "World of Warcraft" nabiera rozpędu. Wybrano już twórcę efektów specjalnych.
Produkcja filmu opartego na grze "World of Warcraft" nabiera rozpędu. Wybrano już twórcę efektów specjalnych. marcello farina / Shutterstock.com

Zapadła ważna decyzja w sprawie przyszłości filmu opartego na grze "World of Warcraft". Firma Blizzard, która stworzyła "WoW" poinformowała, że za efekty specjalne w filmie odpowiadać będzie Bill Westenhofer, zdobywca Oscarów za efekty specjalne w "Życiu Pi" i "Złotym kompasie".

REKLAMA
TVN 24 poinformował, że wytwórnia filmowa Legendary Pictures i producent gry "World of Warcraft" Blizzard Entertainment doszli do porozumienia w sprawie twórcy efektów specjalnych w planowanej produkcji.
TVN 24

Jak zdradził Nick Carpenter z Blizzarda, bohaterów "World of Warcraft" w kinie ożywi Bill Westenhofer. To podwójny zdobywca Oscara za efekty specjalne w "Życiu Pi" i "Złotym kompasie" oraz wielki fan świata rozciągającego się od zimnych lodowych pustyń Winterspring, aż po dżunglę Stranglethorn (jest szefem jednej z gildii i na co dzień można go spotkać na serwerze Kil’jaeden, gdzie gra magiem).

Ekspert od efektów specjalnych poza “Życiem Pi” i "Złotym kompasem" pracował też przy filmach “Batman Forever", "Speed 2: Wyścig z czasem" i "Faceci w czerni II". Choć film, roboczo zatytułowany "Warcraft: The Rise of the Lich King", ma już swój scenariusz i reżysera, twórców wciąż trapią liczne problemy, a prace, rozpoczęte jeszcze w 2006 roku, postępują powoli.
TVN 24

Próbowano zaangażować Stevena Spielberga, ale ostatecznie zdecydowano się na Sama Raimiego, znanego z serii "Evil Dead" i "Spider-Man". Potem jednak projekt zaliczał kolejne opóźnienia, aż wreszcie w zeszłym roku Raimi ogłosił, że wycofuje się w przedsięwzięcia. W styczniu zastąpił go Duncan Jones, reżyser m.in. "Kodu nieśmiertelności".


Wydaje się jednak, że wybranie speca od efektów specjalnych jest dużym krokiem w stronę pomyślnej realizacji widowiska, którego budżet przekroczyć ma 100 mln dolarów. Planowana data premiery obrazu wciąż trzymana jest w tajemnicy.