
Tomasz Kaczmarek, znany także jako Agent Tomek, został przesłuchany przez krośnieńską prokuraturę w sprawie oskarżeń, jakie wysuwał pod adresem policjantów dowodzących styczniową akcją w Sanoku, gdzie zginęły dwie osoby. – Raczej nie powiedział nam czegoś, czego wcześniej nie wiedzieliśmy – ocenił prokurator.
Według Tomasza Kaczmarka, dziś posła PiS, znanego jako agent Tomek, tragedii można było uniknąć, gdyby na szczeblu kierownictwa policji zapadły inne decyzje. Kaczmarek twierdzi, że do obserwacji mieszkania Andrzeja B. należało oddelegować policjantów z wydziału techniki operacyjnej z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, a nie miejscowych funkcjonariuszy.
Poseł PiS formułował także liczne inne zarzuty pod adresem funkcjonariuszy podkarpackiej policji, mówiąc o bałaganie i chaosie panującym podczas akcji.
Zobacz też: Agent Tomek o uniewinnieniu Beaty Sawickiej: Są dowody, że miała swój obiekt westchnień, lecz nie byłem to ja
Raczej nie powiedział nam czegoś, czego wcześniej nie wiedzieliśmy. Wiele rzeczy było przez nas już wcześniej wyjaśnianych i nie stwierdziliśmy żadnych nieprawidłowości.
Prokuratur podkreślił, że policjanci nie zaniedbali swoich obowiązków, a więc wszystko wskazuje na to, że sprawa zostanie ostatecznie umorzona. Czy to zniechęci Kaczmarka? Możliwe, że nie. Niedawno na antenie RMF FM twierdził, że umorzenie spraw, przy których pracował jako agent – czy to w przypadku Beaty Sawickiej, czy Weroniki Marczuk, czy Kwaśniewskich, było wynikiem "braku merytorycznego przygotowania u niektórych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości".

