
Wiadomość o tym, ze Rita Gombrowicz po 40 latach postanowiła ujawnić prywatne dzienniki męża, podzieliła internautów. Jedni twierdzą, że dla pieniędzy sprzeciwiła się woli pisarza. Inni, że to zupełnie naturalne, a zapiski - nawet bardzo intymne - powinny ujrzeć światło dzienne.
Wszystko jest na sprzedaż. Skoro dziennik był sekretny i prywatny, to takim powinien zostać. ostatnio panuje moda na ujawnianie, kto, z kim, ile razy, gdzie, jak. Kogo to do diabła obchodzi? Sfera intymna powinna zostać sferą prywatną każdego człowieka.
Ciekawa nowość wydawnicza, pytanie - po co? Powodów jest pewnie kilka: pieniądze, pseudo rozrachunki z przeszłością, nowe oblicze autora, hit roku dla wydawnictwa…
Wątpliwości dotyczą także woli samego pisarza, który rzekomo nie chciał, by jego zapiski zostały opublikowane. Dorota Zawadzka napisała w komentarzu, że już w "Dzienniku" Gombrowicz wspomniał, że ma coś "w zapasie", ale woli tego nie ujawniać. "Po co dziś? Sensacja?" – dziwi się.
Łamanie woli autora po jego śmierci nie wydaje mi się niczym straszliwym. Gdyby trzymać się takiej zasady to nigdy by nie były opublikowane żadne prace Kafki.
Kupię, mam wszystkie tego utwory w domu, bo to prawdziwy geniusz.
Już mam ochotę w kolejce się ustawiać! Co za wspaniała wiadomość! "Dzienniki" to moja ulubiona pozycja, do której co rusz sięgam, pomimo upływu lat, niektóre fragmenty znam na pamięć... co to będzie za uczta!
Podobnego zdania jest Jacek Dehnel, pisarz i poeta. Według niego to Rita Gombrowicz ma wyłączne prawo do decydowania w tej sprawie, bo pisarz właśnie jej powierzył swoją spuściznę. – To, co ona zrobiła dla jego pamięci, jest nie do przecenienia, dlatego nie wiem, dlaczego sprowadza się to nagle do "zarabiania"? Normalne jest, że część książek, zwłaszcza jeśli dotyczą kwestii osobistych, intymnych, wydaje się po śmierci autora. Dzienniki, również te osobiste, są bardzo ważne dla badaczy, literaturoznawców, podobnie jak korespondencja, choćby najprywatniejsza. – mówi w rozmowie z naTemat.
Znamy przykłady rozmaitych twórców, którzy polecili zniszczyć swoje archiwa. Max Brod miał spalić spuściznę Franza Kafki, dzięki Bogu nie spełnił tej prośby. Chopin to samo kazał zrobić z dużą częścią ineditów, ale na szczęście i do tego nie doszło. Z drugiej strony mamy przykład Władysława Mickiewicza, który niszczył papiery po ojcu i dokonał wielkich spustoszeń, za które do dziś mamydo niego żal.



