Informacja o publikacji intymnych dzienników Witolda Gombrowicza podzieliła internautów
Informacja o publikacji intymnych dzienników Witolda Gombrowicza podzieliła internautów Fot. Fot. Krzysztof Dybciak (1981-07-10). "Wielkie doswiadczenie literatury Polskiej". Tygodnik Solidarność

Wiadomość o tym, ze Rita Gombrowicz po 40 latach postanowiła ujawnić prywatne dzienniki męża, podzieliła internautów. Jedni twierdzą, że dla pieniędzy sprzeciwiła się woli pisarza. Inni, że to zupełnie naturalne, a zapiski - nawet bardzo intymne - powinny ujrzeć światło dzienne.

REKLAMA
"Największy literacki skandal roku, może nawet dekady" – tak tygodnik "Newsweek" zapowiada publikację "Kronosa", intymnego dziennika Witolda Gombrowicza, który do księgarń trafi już 23 maja. Przez kilkadziesiąt lat zapiski leżały schowane w torbie pod łóżkiem żony pisarza, aż w końcu zdecydowała się ona na publikację.
"To było okropne, żyć przez ponad 40 lat z tajemnicą. (…) To było jak sekretny nałóg, który ukrywamy przed wszystkimi: prywatnie jesteśmy kimś, a przed ludźmi podajemy się za kogoś innego. A teraz pozbywam się wielkiego ciężaru: ten sekretu nie nie należy do mnie, już nie jestem za niego odpowiedzialna" – mówi w wywiadzie dla najnowszego "Newsweeka".
"Chodzi o pieniądze"
Książka jeszcze się nie ukazała, a już budzi spore kontrowersje. I to nawet nie dlatego, że znalazły się w niej szczegóły dotyczące życia seksualnego Gombrowicza. Chodzi raczej o motywy samej Rity, którą niektórzy oskarżają o chęć łatwego zarobku. "Kasa i tylko kasa sprzedać nie może, to sprzedaje swego nieżyjącego męża" – skomentował pod naszym tekstem Krzysztof. Podobnych opinii jest więcej.
Grzegorz

Wszystko jest na sprzedaż. Skoro dziennik był sekretny i prywatny, to takim powinien zostać. ostatnio panuje moda na ujawnianie, kto, z kim, ile razy, gdzie, jak. Kogo to do diabła obchodzi? Sfera intymna powinna zostać sferą prywatną każdego człowieka.


Anna

Ciekawa nowość wydawnicza, pytanie - po co? Powodów jest pewnie kilka: pieniądze, pseudo rozrachunki z przeszłością, nowe oblicze autora, hit roku dla wydawnictwa…


Wątpliwości dotyczą także woli samego pisarza, który rzekomo nie chciał, by jego zapiski zostały opublikowane. Dorota Zawadzka napisała w komentarzu, że już w "Dzienniku" Gombrowicz wspomniał, że ma coś "w zapasie", ale woli tego nie ujawniać. "Po co dziś? Sensacja?" – dziwi się.
Publikacja konieczna
Zdecydowana większość komentujących jest jednak przychylna decyzji Rity Gombrowicz i z niecierpliwością czeka na premierę "Kronosa". Do tego grona zalicza się m.in. Jakub Szestowicki z portalu Xiegarnia.pl. Jak pisze, publikacja dzienników jest istotna także dlatego, że to nie tylko tekst autobiograficzny, ale przede wszystkim dzieło literackie. "Kwestią nie lada istotną, a pomijaną bądź wypieraną przez większość osób piszących o Kronosie jest to, że paradoksalnie tekst ten może mieć znaczenie właśnie jako tekst literacki" – stwierdza.
Szestowicki nie widzi też "sensacyjnemu charakterowi procesu publikacji" intymnego dziennika Gombrowicza. "Strzeżenie tekstu, umożliwianie wglądu w jego treść jedynie nielicznym osobom czy sprzedawanie do innych oficyn to mechanizmy powszechnie praktykowane na rynku wydawniczym. Zwłaszcza, kiedy przedmiotem zainteresowania jest dzieło pisarza tej rangi, co Gombrowicz" – zwraca uwagę.
Marcin

Łamanie woli autora po jego śmierci nie wydaje mi się niczym straszliwym. Gdyby trzymać się takiej zasady to nigdy by nie były opublikowane żadne prace Kafki.


Dominik

Kupię, mam wszystkie tego utwory w domu, bo to prawdziwy geniusz.


Yoannah

Już mam ochotę w kolejce się ustawiać! Co za wspaniała wiadomość! "Dzienniki" to moja ulubiona pozycja, do której co rusz sięgam, pomimo upływu lat, niektóre fragmenty znam na pamięć... co to będzie za uczta!


Podobnego zdania jest Jacek Dehnel, pisarz i poeta. Według niego to Rita Gombrowicz ma wyłączne prawo do decydowania w tej sprawie, bo pisarz właśnie jej powierzył swoją spuściznę. – To, co ona zrobiła dla jego pamięci, jest nie do przecenienia, dlatego nie wiem, dlaczego sprowadza się to nagle do "zarabiania"? Normalne jest, że część książek, zwłaszcza jeśli dotyczą kwestii osobistych, intymnych, wydaje się po śmierci autora. Dzienniki, również te osobiste, są bardzo ważne dla badaczy, literaturoznawców, podobnie jak korespondencja, choćby najprywatniejsza. – mówi w rozmowie z naTemat.
Dehnel nie przyjmuje też argumentu, że sam pisarz nie wyraził zgody na publikację. – Gdyby Gombrowicz nie chciał publikacji, to by swoje dzienniki zniszczył. Nie zmarł nagle, wiec miał czas, by podjąć taką decyzję. To, że nie chciał ujawniać "Kronosa" za życia, nie oznacza, że nie chciałby ujawnić go po latach od swojej śmierci. Jestem przekonany, że jeśli istnieje dziś osoba, która wie, czego naprawdę chciał, to jest nią właśnie pani Rita Gombrowicz – dodaje.

Znamy przykłady rozmaitych twórców, którzy polecili zniszczyć swoje archiwa. Max Brod miał spalić spuściznę Franza Kafki, dzięki Bogu nie spełnił tej prośby. Chopin to samo kazał zrobić z dużą częścią ineditów, ale na szczęście i do tego nie doszło. Z drugiej strony mamy przykład Władysława Mickiewicza, który niszczył papiery po ojcu i dokonał wielkich spustoszeń, za które do dziś mamydo niego żal.