
Restauratorzy wykorzystuję wiedzę z zaawansowanej psychologii zachowań, by skłonić nas do zamawiania droższych potraw w większych ilościach. Dzięki badaniom wiedzą, jaką formę graficzną nadać menu, ile pozycji umieścić w każdej jego części oraz w jakiej kolejności ułożyć potrawy. Poza tym w tle puszczają starannie dobraną muzykę o dokładnie określonej głośności.
REKLAMA
W restauracjach o naszych wydatkach decyduje gra zmysłów i dojmujące poczucie głodu, a nie umysł – przekonuje "The Guardian". Skrzętnie wykorzystują to i wzmacniają restauratorzy, którzy mają szeroki wachlarz sposobów, żeby skłonić nas do wydania jak największej kwoty. Ich zabiegi zaczynają się już kiedy wchodzimy do lokalu.
Muzyka klasyczna skłania nas do zakupu drogich win i ogólnego zwiększenia wydatków w ekskluzywnych restauracjach. Z kolei piosenki po niemiecku, włosku czy francusku zwiększają zainteresowanie konsumentów kuchnią tych krajów. Powolna muzyka zatrzymuje nas w restauracji na dłużej, a pop zwiększa sprzedaż drinków.
Ale do restauracji przychodzimy przede wszystkim zaspokoić głód, który osłabia naszą silną wolę i chłodny osąd. Aby ludzie nie czuli, że wybór jest zbyt mały lub zbyt duży w każdej części menu powinno być sześć (w fast foodach), siedem (w dobrych restauracjach) lub nawet dziesięć (jeśli chodzi o przystawki i desery) dań.
Odpowiednie powinno być też ich rozłożenie w karcie dań. Nasz wzrok zakreśla literę Z i w tym obszarze są umieszczone potrawy, które restauratorzy chcą sprzedać w pierwszej kolejności. Poza tym najważniejsze jest pierwsze wrażenie, więc chętnie kupujemy to, co zobaczymy najpierw. Nasz wzrok przyciągają też różnego rodzaju ramki, wyróżnienia graficzne i obrazki. Aby potrawy wydawały nam się smaczniejsze jeszcze przed ich spróbowaniem nadaje im się przymiotniki pochodzące od nazw geograficznych (włoski, toskański, londyński).
Zainteresowanie klientów przyciągają też tajemnicze, ale łatwe do wymówienia i zapamiętania nazwy pochodzące z krajów, z których wywodzi się danie. Kiedy widzą w karcie dań "suppli" pytają kelnera co to jest, dzięki czemu chętniej później zamawiają te włoskie kuleczki ryżowe.
