
W najnowszym "Newsweeku" chirurg, prof. Krzysztof Bielecki opowiada o błędach lekarskich z perspektywy samych lekarzy. Jemu również zdarzyła się wpadka – podczas operacji zaszył w brzuchu pacjenta chustę. – Jak ktoś przeprasza, to znaczy, że jest winny – mówi.
W rozmowie z tygodnikiem "Newsweek" prof. Krzysztof Bielecki opowiada, że każdemu lekarzowi zdarzy się popełnić błąd, a ci, którzy twierdzą coś innego, najczęściej kłamią. Przyznaje, że do tej pory nie wie czy, a jeśli tak, to w jaki sposób zostawił chustę w brzuchu pacjenta, którego operował. Tłumaczył, że dwa miesiące po operacji pacjent źle się poczuł. Skierowano go do szpitala wojskowego. Po kolejnych dwóch miesiącach pacjent znów znalazł się w szpitalu, tym razem jeszcze innym.
Krzysztof Bielecki
chirurg, prof. dr hab. n. med.
Tym samym prof. Bielecki zwrócił uwagę na fakt, że zgłoszenie błędu lekarskiego jest równoznaczne z przyznaniem się do winy. Żadna ustawa nie chroni zgłaszającego, w dodatku powstaje presja mediów, które szukają winnego. Zaznaczył, że w innych krajach najpierw stawia się na wyjaśnienie przyczyn. Tymczasem "u nas przede wszystkim chodzi o to, żeby karać".
Prof. Bielecki ocenił, że podczas operacji na lekarzu ciąży ogromna presja. W dodatku nie może on przewidzieć błędów innych osób odpowiedzialnych chociażby za przygotowanie sali operacyjnej. Tymczasem różnie z tym bywa, gdyż priorytetem w służbie zdrowia są oszczędności. Powołał się na badania Amerykanów, które dowodzą, że zwolnienie jednej pielęgniarki powoduje wzrost "niepożądanych zdarzeń o siedem, osiem procent". Nie bez znaczenia jest też fakt, że zarówno pielęgniarki, jak i lekarze, zamiast zająć się bardziej praktycznymi obowiązkami, muszą poświęcać mnóstwo czasu na wypełnianie coraz to nowych dokumentów wymaganych przez ministerstwo i NFZ.
prof. Krzysztof Bielecki
w rozmowie z "Newsweekiem"
Chirurg przyznał, że lekarze rzadko przepraszają, a dzieje się tak z obawy przed konsekwencjami. Ma też za złe pacjentom, że nie zawsze starają się zrozumieć, że gdy coś pójdzie źle, niekoniecznie jest to wina lekarza. Pracownicy szpitali ze względu na nawał obowiązków nie rozmawiają z pacjentami i ich bliskimi lub robią to w biegu, co jeszcze bardziej denerwuje tych pierwszych. Odczuwa też żal, że niezadowoleni pacjenci zamiast zwrócić się do samorządu lekarskiego, od razu idą do prokuratury. Prof. Bielecki tłumaczył też, że lekarz to zawód zaufania publicznego i to rzuca cień na tę profesję. Jednocześnie ocenił też, że lekarzom zdarza się na wzajem kryć swoje błędy.
Cały wywiad w najnowszym numerze "Newsweeka".
Czytaj także:
