Hanna Gronkiewicz-Waltz nie doczeka końca kadencji? Piotr Guział, burmistrz Ursynowa, chce jej odwołania w referendum.
Hanna Gronkiewicz-Waltz nie doczeka końca kadencji? Piotr Guział, burmistrz Ursynowa, chce jej odwołania w referendum. Fot. Stefan Romanik / Agencja Gazeta

Minął termin ultimatum postawionego Hannie Gronkiewicz-Waltz przez burmistrza Ursynowa Piotra Guziała. Prezydent Warszawy nie wycofała się z podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej czy prywatyzacji kuchni i stołówek szkolnych. Droga do zmiany władz stolicy jest jednak długa i trudna. Najpierw w 60 dni trzeba zebrać ok. 130 tys. podpisów pod wnioskiem, a później nakłonić co najmniej ponad 200 tys. warszawiaków do pójścia do urn.

REKLAMA
Piotr Guział, burmistrz Ursynowa i zaprzysięgły przeciwnik Hanny Gronkiewicz-Waltz zamierza doprowadzić do odwołania jej w referendum. Do połowy maja prezydent Warszawy miała czas na spełnienie żądań Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej, która domagała się między innymi wycofania się z podwyżek biletów na komunikację miejską, obniżenia opłat za wywóz śmieci i porzucenie pomysłu prywatyzacji szkolnych kuchni i stołówek.
Piotr Guział
burmistrz Ursynowa, lider WWS

Mamy prawo dyskutować o Warszawie. Pani prezydent nam tego prawa odmawia. Od trzech i pół tygodnia, mimo wielokrotnych próśb (...) nie chciała się spotkać, nie chciała okrągłego stołu, nie chciała rozmawiać o problemach warszawiaków i dlatego uważamy, że jest najwyższy czas, aby warszawiacy zdecydowali przy urnach, czy chcą mieć takiego prezydenta miasta. CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: warszawa.naszemiasto.pl

Ale droga do odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz jest długa. Po złożeniu oficjalnego wniosku o zwołanie referendum w ciągu 60 dni trzeba zebrać ok. 130 tys. podpisów (10 procent uprawnionych do głosowania). O ile to może się udać, bo Guział może liczyć na pomoc organizacji samorządowych, to problemem będzie frekwencja w głosowaniu. Aby było ono ważne do urn musi pójść 60 proc. liczby głosujących w wyborach samorządowych. W 2010 roku w wyborach na prezydenta stolicy zagłosowało ponad 345 tys. mieszkańców, więc w referendum musiałoby zagłosować ok. 207 tys. osób.

Dzięki Platformie Obywatelskiej niemożliwe staje się możliwe. Bo to Platforma „zmobilizowała” wszystkie (z wyjątkiem SLD, które stara się zapewne wkraść w platformowe łaski) środowiska polityczne i samorządowe w Warszawie, by wystąpić przeciwko Hannie Gronkiewicz-Waltz. i doprowadzić do odwołania ją w referendum z funkcji prezydenta Warszawy. CZYTAJ WIĘCEJ

Wszystko o polityce w naTemat: