Działacze LGBT są oburzeni propozycją PO w sprawie związków partnerskich
Działacze LGBT są oburzeni propozycją PO w sprawie związków partnerskich Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Ostre spięcie pomiędzy działaczami LGBT, a posłami PO. Ci drudzy, na polecenie władz partii, wznowili pracę nad ustawą o związkach partnerskich, Ci pierwsi są oburzeni propozycją zmian. - To poniżające zachowanie – uważają. Platforma proponuje spółki cywilne zamiast związków partnerskich.

REKLAMA
Chodzi o pierwotny projekt ustawy o związkach partnerskich. Artur Dunin, Jerzy Kozdroń i Elżbieta Achinger skupiający się wokół konserwatywnego nurtu partii, na polecenie prezydium klubu PO przerobili projekt ustawy o związkach partnerskich. Pod lupę wzięli wcześniejszy projekt Dunina.
Nie ma związku, jest spółka
Projekt został pozbawiony tego, co dla środowisk zainteresowanych zawarciem związku partnerskiego było najważniejsze: związku właśnie. Słowo "związek" zostało wykreślone z tytułu ustawy na rzecz słowa "partnerstwo" i bardziej zbliża do partnerstwa w rozumieniu gospodarczym aniżeli ludzkim.
"Partnerstwo", podobnie jak spółka cywilna, byłoby zawierane nie przez Urząd Stanu Cywilnego, jak pierwotnie zakładał projekt Dunina, a umową notarialną. Notariusz zgłaszałby ją do "rejestru umów partnerskich". W razie potrzeby można by wystąpić o wydanie zaświadczenia o zarejestrowaniu "partnerstwa".
Stosunki majątkowe między partnerami miałyby być uregulowane zgodnie z przepisami dotyczącymi spółki cywilnej. Projekt dba o równouprawnienie "wspólników", przywołując m.in. art. 865 kodeksu cywilnego: "Każdy wspólnik jest uprawniony i zobowiązany do prowadzenia spraw spółki".
Takie działanie jest poniżające
- To poniżające, by mój związek potraktowany został jak spółka. Przepisy o spółkach nie regulują stosunków międzyludzkich, tylko gospodarcze. To prawo jest nie do przyjęcia. Nie realizuje naszego podstawowego postulatu: uznania przez państwo istnienia związków nie małżeńskich, ale służących do realizacji tych samych potrzeb emocjonalnych i życiowych - mówi „Gazecie Wyborczej” Yga Kostrzewa ze stowarzyszenia Lambda, które jest członkiem koalicji organizacji i osób Partnerstwo Dla Związków.
Podobnie uważa Marcin Szczepkowski z akcji "Miłość nie wyklucza". - To propozycja uwłaczająca i dyskryminująca – ocenia w rozmowie z "GW".
Brak odniesień i skojarzeń z małżeństwem
Projekt nie daje żadnych przywilejów majątkowych. Co prawda jeden z artykułów pozwala partnerom zawrzeć umowę, że dziedziczą po sobie jak małżonkowie, nie zmieniono jednak przepisów podatkowych. To znaczy, że ich umowa jest nie do wyegzekwowania.
Nie ma prawa do wspólnego opodatkowania, ale nałożono na partnerów będących „wspólnikami” wzajemną odpowiedzialność z majątku wspólnego za zobowiązania podatkowe oraz długi partnera.
Projekt załatwia tzw. życiowe problemy, jak np. prawo do pochówku partnera czy informacji o stanie zdrowia, ponieważ wpisuje "partnera" w definicję "osoby bliskiej", "osoby pozostającej w faktycznym pożyciu" i "we wspólnym gospodarstwie domowym".
Czytaj także:
Źródło: Gazeta Wyborcza