
Ochrona Jarosława Kaczyńskiego kosztuje ponad milion złotych rocznie, czyli około sto tysięcy miesięcznie. PiS nie chce wystąpić o ochronę BOR, woli płacić prywatnej firmie, której stawki są ponadstandardowe, to znaczy: wysokie jak na tę branżę. Czemu podatnicy, bo to zapewne oni finansują ochronę prezesa, muszą za to robić?
O rozdmuchanej ochronie Kaczyńskiego pisaliśmy już kilka miesięcy temu. Kordon ludzi w czarnych garniturach zawsze towarzyszy prezesowi, pilnowana jest też żoliborska willa prezesa. Partia wynajęła nawet drugą połowę bliźniaka, w którym mieszka Kaczyński – teoretycznie po to, by stworzyć tam izbę pamięci Lecha Kaczyńskiego. Póki co jednak izby nie widać, a według plotek wynajęcie domu ma służyć właśnie polepszeniu ochrony – dzięki temu prezes nie ma sąsiadów, których trzeba by pewnie dodatkowo pilnować. Kaczyńskim, w porywach, zajmuje się nawet do dwudziestu ochroniarzy.
Droga ochrona prezesa Teraz zaś "Newsweek" opisuje, ile Prawo i Sprawiedliwość wydaje na ochronę swojego prezesa. Ponad milion złotych rocznie, czyli około stu tysięcy miesięcznie – tyle kosztują PiS usługi firmy Grom Group. Firmy szerzej nieznanej, założonej przez dwóch emerytowanych snajperów GROM-u. Pracują byli komandosi, oficerowie służb specjalnych i funkcjonariusze BOR. Jak opisuje "N", "pieniądze z PiS stanowią podstawę egzystencji" przedsiębiorstwa. Firma bowiem powstała w 2010 roku i "nie narzeka na nadmiar klientów".
A PiS płaci Grom Group słono, bo 1,1 miliona złotych rocznie. W 2011 roku przychody całej firmy wyniosły ok. 1,8 miliona złotych, więc znakomita część tej kwoty to pieniądze z Prawa i Sprawiedliwości. Według "Newsweeka" zaś taka kwota jest wyższa, niż standardowe stawki w tej branży. Prezes Grom Group twierdzi, że nie wie, czemu cena jest tak wysoka, nie chce też ujawnić ile płacą im inni zleceniodawcy.
Lis pyta o ochronę W związku z tymi doniesieniami Tomasz Lis pytał wczoraj o to, jak Prawo i Sprawiedliwość wydaje – czyli nasze, podatników – pieniądze.
Odpowiedzieć na te pytania nie jest łatwo, bo członkowie PiS nie chcą mówić o ochronie prezesa. Posłowie, tak jak Jerzy Polaczek, odpowiadają krótko: – Nic nie wiem na ten temat, więc nie mogę nic powiedzieć.
Posłanka Iwona Arent na pytanie o wydawanie publicznych pieniędzy odsyła nas do rzecznika partii Adama Hofmana. I podkreśla: – Jeśli mamy płacić za ochronę prezesa z naszych składek, to ja bardzo chętnie. Nawet jeszcze dołożę pieniędzy, jeśli będzie trzeba. Wiemy przecież, że prezes może być zagrożony.
Smoleńsk i Ryszard C "Zagrożenie", zdaniem członków Prawa i Sprawiedliwości, jest na tyle duże, że warto wydawać na ochronę tyle pieniędzy. – A mamy go dać zabić? Słynny Cyba, który wbiegł do biura PiS w Łodzi, krzyczał przecież, że chce zabić prezesa Kaczyńskiego – tłumaczył się z wydatków Adam Hofman w "Jeden na Jeden" na antenie TVN24. – Przez tę atmosferę, którą PO wywołała w Polsce, takiego szaleńczego ataku na Jarosława Kaczyńskiego, musimy go chronić – podkreślał rzecznik partii.
Również były członek PiS Patryk Jaki przypomina sytuację z Łodzi. Jak zaznacza, było to realne zagrożenie. – Nie wiadomo, co by się stało, gdyby prezes tam był – podkreśla Jaki. Jeden z polityków PiS z kolei wskazuje w rozmowie z nami, że głównym powodem zorganizowania tak dużej ochrony jest Smoleńsk – prezes i partia uważają przecież, że scenariusz zamachu jest bardzo prawdopodobny.
Czemu nie BOR Czemu jednak PiS nie poprosi o pomoc BOR, zamiast wydawać tyle pieniędzy? Hofman wyjaśniał w TVN24, że "po tym, jak państwo chroniło ś.p. Lecha Kaczyńskiego", partia woli "wynająć profesjonalistów". Były poseł PiS, a obecnie Solidarnej Polski Patryk Jaki nie uważa, by to był powód do krytyki. – Co do jednego nie ma wątpliwości: w Smoleńsku BOR zawiódł, to była sprawa priorytetowa. W przypadku ochrony podstawową kwestią jest zaufanie, a jeśli Jarosław Kaczyński nie ma zaufania do BOR-u, to nie widzę nic złego w tym, że korzysta z prywatnej ochrony – ocenia poseł.
Jeden z warszawskich polityków PiS anonimowo przyznaje, że o wyborze tej firmy zadecydowało właśnie zaufanie. – Z tego, co mi wiadomo, wybrano Grom Group, bo kierownictwo partii miało ufało tym ludziom i za to też słono płacą. O żadnych innych motywach tej współpracy mi nie wiadomo – podkreśla nasz rozmówca.
Podatnicy płacą za ochronę prezesa? "Newsweek" nie wspomina o tym, czy PiS płaci Grom Group z pieniędzy z państwowych subwencji, czy ze składek członkowskich. Ten drugi wariant jest jednak wątpliwy. Składki członkowskie wynoszą w PiS-ie minimum 5 złotych – w przypadku emerytów bądź studentów oraz minimum 10 złotych – dla osób pracujących. Przy czym rzadko kto wychodzi poza minimum. – Ze ściągalnością tych składek też bywa różnie – podkreśla jeden z naszych rozmówców z PiS.
Czy w takim razie stać by było PiS na finansowanie ochrony Jarosława Kaczyńskiego ze składek członkowskich? Teoretycznie, tak. W Prawie i Sprawiedliwości w listopadzie 2012 było nieco ponad 21 tysięcy członków. Zakładając, że każdy z nich płaci co miesiąc składkę w wysokości 10 złotych – a to i tak założenie zawyżone – PiS mógłby rocznie ze składek uzyskiwać ok. 2,5 miliona zł. Ale to bardzo optymistyczny wariant, bo w grudniu 2012 RMF FM informowało, że tak naprawdę w partii składki płaci nie więcej, niż 50 proc. stanu. Skarbnik PiS przyznał wtedy, że o ile za swoich rządów partia nie miała problemu ze ściąganiem składek, to po przejściu do opozycji pojawiły się z tym problemy.
PiS może wydawać, na co chce Nawet jeśli jednak PiS wydał pieniądze państwa, czyli nasze, to zdaniem Patryka Jaki – nie można czynić z tego zarzutu wobec partii. – Proszę pamiętać, że to środki przyznane z demokratycznej procedury. To ich sprawa, na co wydadzą te pieniądze. Szczególnie, że moim zdaniem wyborcom PiS-u wydawanie państwowych pieniędzy na taki cel po prostu nie przeszkadza – podkreśla poseł Solidarnej Polski. I dodaje, że nie posądzałby PiS-u o rozrzutność. – Najwyraźniej takie są rynkowe ceny – stwierdza Jaki.
Poseł SP zaznacza, że "nie robiłby z tego afery" i mówi: – Na całym świecie liderzy opozycji mają ochronę. U nas też powinno tak być, jeśli nie chcemy być jakimś państwem afrykańskim.
Czytaj także:
