Stefan Niesiołowski dał się sprowokować członkom Klubu Gazety Polskiej.
Stefan Niesiołowski dał się sprowokować członkom Klubu Gazety Polskiej. Fot. Screen z youtube.com/watch?v=8NwhMNVR2GE

Za Stefanem Niesiołowskim nadal ciągną się słowa o szczawiu, rzucone w kontekście dyskusji o niedożywionych dzieciach. Na spotkaniu z wyborcami działacze miejscowego Klubu Gazety Polskiej próbowali sprowokować posła i chcieli wręczyć mu kosz szczawiu. I prowokacja się udała, bo Niesiołowski uniósł się i wyrzucił zawartość kosza na ziemię.

REKLAMA
Stefan Niesiołowski jest znany z porywczego charakteru i słabych nerwów. Próbowali to wykorzystać członkowie Klubu Gazety Polskiej podczas spotkania posła z sympatykami Platformy Obywatelskiej w Błoniu. Po zakończeniu wykładu do Niesiołowskiego podeszło dwóch mężczyzn. Próbowali wręczyć mu koszyk ze szczawiem.
Chcieli nawiązać tym samym do słynnych już słów Niesiołowskiego o szczawiu. Kilka miesięcy temu na zarzut o to, że w Polsce plagą jest niedożywienie dzieci, stwierdził, że kiedy on chodził do szkoły jadło się szczaw z nasypu kolejowego i mirabelki, bo brakowało pożywienia. Słowa szybko podchwyciły media, a Niesiołowski musiał się z nich wielokrotnie tłumaczyć.

I widać, że tamta wpadka nadal Niesiołowskiego boli, bo prezentu od członków Klubu Gazety Polskiej nie przyjął. Kiedy mężczyźni podeszli do posła ten wziął koszyk i rzucił go na ziemię. Zaraz po tym wyszedł z sali. Natomiast "Gazeta Polska" swoją prowokację pod zamieszczonym filmem nazywa "awanturą i ucieczką" posła.