pożar w Szwajcarii
Nowe nagrania z pożaru w Szwajcarii są szokujące Fot. Screeny z X

Płonie sufit, muzyka gra na pełen regulator, a ludzie tańczą i nagrywają wszystko telefonami. Nowe nagrania z pożaru w barze Le Constellation w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana pokazują pierwsze minuty tragedii, która zakończyła się śmiercią dziesiątek osób. Patrząc na te sceny, trudno uwierzyć, że uczestnicy sylwestrowej zabawy w ogóle zdawali sobie sprawę z grożącego im śmiertelnego niebezpieczeństwa.

REKLAMA

Według wstępnych informacji większość ofiar miała od 16 do 26 lat. Szwajcarska policja potwierdziła, że 113 poszkodowanych zostało już zidentyfikowanych, ale narodowość 14 osób wciąż nie została ustalona. Wśród rannych jest 71 obywateli Szwajcarii, 14 Francuzów, 11 Włochów oraz czworo Serbów, a także Bośniak, Belg, Luksemburczyk, Portugalczyk oraz Polak. Informację o polskim obywatelu potwierdziło już MSZ – jest hospitalizowany w Szwajcarii i znajduje się pod opieką rodziny.

Nagrania z pożaru w Szwajcarii mrożą krew w żyłach. Sufit się pali, ludzie tańczą

W mediach społecznościowych krążą nagrania, które przedstawiają pierwsze chwile po wybuchu pożaru. W tle wciąż gra głośna muzyka, ludzie nagrywają płonący sufit telefonami, tańczą i śpiewają. Na jednym z wideo widać młodego mężczyznę, który jako jedyny próbuje gasić pożar bluzą. Inni w ogóle nie reagują, nikt nie ucieka.

Oglądając filmiki, nie ma wątpliwości, że część uczestników imprezy w ogóle nie zdawała sobie sprawy z zagrożenia. Oczywiście – był sylwester, alkohol, zabawa, emocje. Ale przerażające jest to, jak bardzo instynkt ucieczki został zastąpiony odruchem nagrywania wszystkiego na telefon.

Pożar był sylwestrową "atrakcją", zachwyceni ludzie skandowali i skakali – do momentu aż rozpętało się prawdziwe piekło i na ucieczkę było za późno. To nie tylko szokujące, ale również po ludzku smutne.

Nagrania wywołały falę komentarzy w serwisie X. Wielu użytkowników nie ukrywa szoku i złości, patrząc na zachowanie ludzi widocznych na filmach. "Ten klip naprawdę uosabia erę instagramowej głupoty, w której potrzeba nagrywania jest na tyle silna, że potrafi zagłuszyć instynkty wdrukowane w ludzi od zarania dziejów" – brzmi jeden z komentarzy.

Inny brzmi jeszcze ostrzej: "Nagrania z pożaru w szwajcarskim kurorcie są naprawdę przerażające. Fakt, że niektórzy są tak znieczuleni na realne zagrożenie, że wolą nagrywać, śpiewać i tańczyć wokół ognia, zamiast natychmiast uciekać albo zrobić cokolwiek sensownego… masakra. 40 osób zginęło. Po prostu tak, w jednej chwili. Straszne to wszystko".

Prawdopodobna przyczyna: zimne ognie przy szampanie

Prokuratorka generalna kantonu Valais, Beatrice Pilloud, przekazała, że najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru były zimne ognie używane podczas zabawy, które widać na viralowym zdjęciu.

Zakładamy, że pożar wybuchł od zimnych ogni przyczepionych do butelek szampana i odpalonych zbyt blisko sufitu, który się od nich zapalił – powiedziała, cytowana przez "Blick". Jak podkreśliła, nie jest to jeszcze oficjalna przyczyna, ponieważ śledztwo trwa.

Nie wiadomo również, czy w związku z tragedią komuś zostaną postawione zarzuty, choć nie jest wykluczone postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

Czytaj także: