Rosja, USA, Wenezuela
Groteskowe słowa Rosjan w ONZ Fot. Shutterstock // X / The White House // montaż: naTemat

Rosja oskarża Stany Zjednoczone o zbrodnię i złamanie prawa międzynarodowego po ataku na Wenezuelę. Na forum ONZ Wasilij Niebienzia grzmi o "zbrojnej agresji" i domaga się uwolnienia Nicolása Maduro. Problem w tym, że te słowa padają z ust przedstawiciela państwa, które samo brutalnie naruszyło Kartę Narodów Zjednoczonych, atakując Ukrainę.

REKLAMA

Wystąpienie Wasilija Niebienzii podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęconego sytuacji w Wenezueli wybrzmiało wyjątkowo ostro. Stały przedstawiciel Rosji przy Narodach Zjednoczonych zażądał od Stanów Zjednoczonych natychmiastowego uwolnienia Nicolása Maduro i jego żony Cilii Flores.

Rosyjski dyplomata podkreślał, że wszelkie spory między Waszyngtonem a Caracas powinny być rozwiązywane wyłącznie drogą dyplomatyczną i "poprzez negocjacje". Najmocniejsze słowa padły jednak później.

Nie ma i nie może być żadnych usprawiedliwień dla zbrodni cynicznie popełnionej przez Stany Zjednoczone w Caracas – stwierdził Wasilij Niebienzia. – Zdecydowanie potępiamy akt zbrojnej agresji USA przeciwko Wenezueli, dokonany z rażącym naruszeniem wszystkich norm prawa międzynarodowego – dodał przedstawiciel Rosji.

Rosja grzmi na forum ONZ i mówi o "zbrodni" USA w Wenezueli. Mają tupet

Choć retoryka Niebienzii odwołuje się do zasad prawa międzynarodowego, jego wystąpienie dla wielu obserwatorów brzmi co najmniej paradoksalnie. To bowiem Rosja w 2022 roku rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, rażąco naruszając fundamentalne normy tego samego porządku prawnego, którego dziś domaga się od innych państw. Wojna ta stała się symbolem jego głębokiej erozji.

Zwolennicy rosyjskiej narracji mogą twierdzić, że przypadek Wenezueli jest odmienny: na Maduro ciążyły zarzuty, a jego władza miała charakter autorytarny i została obalona w trakcie amerykańskiej operacji. Jednak – jak podkreślają eksperci prawa międzynarodowego – nawet takie okoliczności nie zmieniają podstawowej oceny prawnej.

Karta Narodów Zjednoczonych z 1945 roku, powstała po II wojnie światowej w celu zapobieżenia kolejnym globalnym konfliktom, w artykule 2(4) zobowiązuje państwa do powstrzymania się od użycia siły wobec innych krajów oraz do poszanowania ich suwerenności.

Użycie siły może zostać uznane za legalne jedynie w dwóch przypadkach: za zgodą Rady Bezpieczeństwa ONZ lub w ramach samoobrony. Jak dotąd – według specjalistów w dziedzinie prawa międzynarodowego – nie przedstawiono żadnych dowodów na spełnienie któregokolwiek z tych warunków, mimo że Donald Trump twierdzi, że Maduro dopuszczał się wokół USA narkoterroru.

Oznacza to, że działania USA wobec Wenezueli najprawdopodobniej – podobnie jak rosyjska agresja przeciwko Ukrainie – naruszyły Kartę Narodów Zjednoczonych.

Rosja zazdrości USA akcji w Wenezueli. "Tak miała wyglądać nasza w Ukrainie"

W samej Rosji reakcje na wydarzenia w Caracas są jednak znacznie bardziej ambiwalentne, niż sugerują oficjalne komunikaty. O ile w dyplomacji dominuje oburzenie, o tyle w prorządowych mediach i kanałach na Telegramie pojawiają się komentarze pełne chłodnej kalkulacji – a nawet pewnego rodzaju podziwu dla skuteczności amerykańskiej operacji, pisze "The Guardian".

Niektórzy rosyjscy komentatorzy otwarcie przyznają, że właśnie tak Moskwa wyobrażała sobie przebieg własnego ataku na Ukrainie.

"Operacja została przeprowadzona kompetentnie" – napisał prorządowy kanał na Telegramie Dva Mayora mający bliskie powiązania z rosyjskim wojskiem. "Najprawdopodobniej dokładnie tak miała wyglądać nasza 'specjalna operacja wojskowa': szybko, efektownie i zdecydowanie. Trudno uwierzyć, że [Walerij] Gierasimow planował walki trwające cztery lata" – dodano, odnosząc się do szefa rosyjskiego Sztabu Generalnego.

Eksperci zwracają też uwagę, że Rosja – ugrzęzła w wojnie w Ukrainie i osłabiona sankcjami – nie ma realnych możliwości, by wesprzeć odległą Wenezuelę. Kreml stracił w ostatnich latach wpływy u kolejnych sojuszników, a priorytetem pozostaje dziś Ukraina oraz relacje z Donaldem Trumpem. W tym kontekście los Maduro schodzi na dalszy plan, podkreśla "The Guardian".

Rosyjskie wystąpienie w ONZ pokazuje więc nie tylko sprzeciw wobec działań USA, ale także skalę geopolitycznej hipokryzji i cynizmu, zauważają zagraniczne media. Prawo międzynarodowe pozostaje narzędziem przywoływanym wtedy, gdy jest wygodne, i ignorowanym wtedy, gdy stoi na drodze własnym interesom.

Czytaj także: