
Dla wystraszonych konsekwencjami zawarcia umowy Mercosur rolników Unia Europejska to znów samo zło. A jak mowa o UE, to wiadomo, że "najgorsi są europejscy decydenci, jak ten Macron". Ale nie tym razem! W prezydencie Francji protestujący okazali się mieć zaskakujaco silnego sojusznika.
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, wyrażona na poziomie ambasadorów państw członkowskich zgoda Unii Europejskiej na zawarcie umowy Mercosur zapadła w cieniu protestów rolniczych odbywających się w wielu europejskich miastach. Jedna z największych demonstracji odbyła się w Warszawie.
W stolicy Polski rolnicy nie mogli liczyć na spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem. Zrozumienie znaleźli tylko u Karola Nawrockiego, który przedstawicieli rolniczych związków zaprosił na rozmowę w Pałacu Prezydenckim.
I mogłoby się wydawać, że w całej UE próżno szukać liberalnego polityka, który miałby odwagę powiedzieć o Mercosur coś złego (choć premier Tusk oficjalnie akurat też jest temu przeciwny). Ba, ostatecznie za zacieśnieniem handlowej współpracy z Ameryką Południową opowiedziały się nawet Włochy rządzone przez tak uwielbianą na prawicy Giorgię Meloni.
Stanowcze "non" uparcie pada za to z ust polityka zwykle kojarzonego z najbardziej progresywnymi pomysłami, jakie wykluwają się na europejskich salonach. Obok Polski i Węgier zawarciu umowy Mercosur na piątkowym szczycie w Brukseli opowiedziała się Francja z Emmanuelem Macronem na czele.
"Francja zdecydowała się zagłosować przeciwko podpisaniu umowy między Unią Europejską a krajami Mercosuru" – oznajmił gospodarz Pałacu Elizejskiego już w czwartkowy wieczór i opublikował długie oświadczenie uzasadniające ten sprzeciw.
Emmanuel Macron przeciwko Mercosur: Umową z innej epoki, negocjowana zbyt długo
"Francja opowiada się za handlem międzynarodowym, ale umowa UE-Mercosur jest umową z innej epoki, negocjowaną zbyt długo i opartą na zbyt starych podstawach" – wskazał przywódca z Paryża.
Macron zauważył, że mandat do negocjacji, które teraz dobiegają końca, pierwotnie zawarto w... 1999 roku. Po prawie trzech dekadach światowa gospodarka i podział geopolitycznych ról wyglądają zupełnie inaczej. Zdaniem prezydenta Francji, korzyści gospodarcze wynikające z umowy Mercosur będą więc bardzo ograniczone dla wzrostu gospodarczego nie tylko jego państwa, ale i całej UE.
Emmanuel Macron
o umowie Mercosur
Emmanuel Macron zauważył, że Paryż złożył trzy propozycje, które nawet zdawały się kierować negocjacje we właściwym kierunku. Mowa tu o tzw. hamulcu awaryjnym dla importu produktów rolnych z krajów Ameryki Płd. i przyjęciu miar lustrzanych w kwestii warunków produkcji (to miało zapewnić m.in. utrzymanie standardów podobnych do unijnych). Dodatkowo wprowadzono punkty dotyczące wzmożonych kontroli sanitarnych po stronie europejskiej.
Ostatecznie prezydent Francji uznał jednak, że "pomimo tych niezaprzeczalnych postępów" w jego kraju nastąpił "jednomyślny polityczny sprzeciw" wobec Mercosur jako zagrożenia dla gospodarki i miejsc pracy.
"Podpisanie umowy nie jest końcem tej historii. Będę nadal walczyć o pełną i konkretną realizację zobowiązań podjętych przez Komisję Europejską o ochronę naszych rolników. Na szczeblu europejskim priorytetem pozostaje dziś przyspieszenie realizacji naszego programu ochrony, konkurencyjności i inwestycji" – zapowiedział Macron.
