Toyota ma plan jak zmienić funkcjonalność wyświetlaczy HUD.
Toyota ma plan jak zmienić funkcjonalność wyświetlaczy HUD. Materiały prasowe Lexus

Wyświetlacze typu head-up (HUD) są już dostępne niemal w każdym nowym aucie. Pokazują prędkość, nawigację i ostrzeżenia prosto na przedniej szybie. Ale umówmy się: czasem jest tego po prostu za dużo. Ten patent Toyoty ma to zmienić.

REKLAMA

Logika stojąca za nowym pomysłem japońskiego giganta jest genialna w swojej prostocie: kierowcy instynktownie oceniają odległość, patrząc przed siebie. Problem w tym, że większość współczesnych wyświetlaczy spłaszcza to poczucie głębi. W efekcie samochód jadący daleko przed nami na ekranie wygląda tak samo blisko, jak realne zagrożenie tuż przed maską.

Najnowszy patent Toyoty, opublikowany przez Urząd Patentów i Znaków Towarowych USA (USPTO) zaledwie kilka dni temu, bo 8 stycznia 2026 r., ma to naprawić. Zamiast rzucać kierowcy w oczy więcej migających świateł czy głośniejszych alarmów, system ma po cichu dostosowywać głębię i warstwy obrazu.

Wyświetlacz, który rozumie przestrzeń

Patent o numerze 20260011716 opisuje system, który zmienia sposób wyświetlania obiektów na HUD, dopasowując je do rzeczywistej odległości i – co kluczowe – ich ważności.

Koncepcja opiera się na zestawie czujników, które już teraz znajdziemy w wielu nowoczesnych autach. Kamery, radar, lidar i dane z map są wykorzystywane do wykrywania innych pojazdów, pieszych i przeszkód w polu widzenia samochodu.

logo

Gdy system już je zauważy, każdemu obiektowi przypisywana jest pozycja i priorytet na podstawie dystansu, ruchu i zdefiniowanych parametrów bezpieczeństwa.

I tu robi się ciekawie. HUD przyciąga bliższe lub pilniejsze obiekty do przodu, podczas gdy te mniej istotne zanikają w tle. W rezultacie otrzymujemy wyświetlacz, który sprawia wrażenie warstwowego i naturalnego – niemal tak, jak nasze oczy same sortują to, co na drodze jest ważne.

Koniec z atakiem informacji

Toyota w swoim pomyśle skupiła się też na tym, by przejścia były płynne. Gdy obiekty zbliżają się lub oddalają, ich pozycja na wyświetlaczu zmienia się stopniowo, a nie nagle. Dzięki temu nie jesteśmy rozpraszani gwałtownymi zmianami, nawet w gęstym ruchu czy przy dużej prędkości.

Japończycy nie próbują wyręczać kierowcy ani zamieniać przedniej szyby w grę wideo. Celem jest zmniejszenie obciążenia psychicznego prowadzącego poprzez pozwolenie HUD-owi na wstępną selekcję informacji.

Jak to ma działać w praktyce? W mieście pieszy, który zaraz wejdzie na pasy, wyskoczy na ekranie bardziej niż zaparkowany samochód w głębi ulicy. Na autostradzie z kolei zwalniające auto przed nami przyciągnie naszą uwagę bez zbędnego wycia ostrzeżeń.

Wyświetlacz nie ma tylko pokazywać informacji. Jest dostrojony do tego, co faktycznie liczy się w danym momencie. Oczywiście to na razie tylko patent (złożony w lipcu 2024 r.), więc nie ma gwarancji, że trafi do produkcji. Pasuje on jednak idealnie do stałego nacisku Toyoty na bezpieczeństwo.

Czytaj także: