
Zbigniew Ziobro korzysta z politycznego parasola na Węgrzech, ale zapowiada, że mandatu nie odda. Włodzimierz Czarzasty zapowiada, że jeśli tylko prawo pozwoli odciąć Ziobrę od pieniędzy, to "ręka mu nie zadrży".
Informacja o przyznaniu Zbigniewowi Ziobrze azylu politycznego na Węgrzech wywróciła do góry nogami dotychczasową pracę Sejmu. Były minister sprawiedliwości mimo ochrony międzynarodowej w państwie Viktora Orbána ogłosił, że nie zamierza rezygnować z mandatu i formalnie nadal pozostaje posłem polskiego Sejmu.
Dla marszałka Sejmu to sytuacja, która domaga się jasnej odpowiedzi. Czarzasty już w poniedziałek wdrożył procedurę dotyczącą wynagrodzenia Ziobry po uzyskaniu azylu i zapowiedział, że nie zamierza udawać, że nic się nie stało. Teraz zapowiada kolejny krok – oficjalne wystąpienie do Biura Legislacyjnego Sejmu o wykładnię, co można zrobić z pieniędzmi polityka, który de facto przeniósł się do Budapesztu, ale nadal czerpie korzyści z polskiego mandatu.
Czarzasty: "Nie pracujesz, nie zarabiasz"
Marszałek Sejmu podkreśla, że podstawowa zasada jest prosta: jeśli poseł nie wykonuje pracy w kraju, nie ma podstaw, by wypłacać mu dietę. Jak przypomina, dieta parlamentarna jest powiązana z rzeczywistą aktywnością na rzecz Sejmu i pracy wykonywanej na terenie Polski.
– Wykładnia jest taka, że dietę pobiera się wtedy, gdy wykonuje się pracę na terenie kraju – mówi marszałek.
Czarzasty wskazuje, że podobny mechanizm zadziałał już w przypadku Marcina Romanowskiego, który również znalazł się na Węgrzech. Według marszałka, w takich sytuacjach parlamentarzysta żegna się z dietą, bo zwyczajnie przestał być obecny tam, gdzie ma reprezentować wyborców.
To dopiero pierwszy etap. Kolejny dotyczy zasadniczego uposażenia poselskiego, które – inaczej niż dieta – nie jest automatycznie wiązane z obecnością w kraju, a z samym faktem posiadania mandatu. I to tutaj Czarzasty chce mieć twardą, prawną odpowiedź, zanim podejmie decyzję.
Polityczny azyl bez finansowego parasola? To powinno być logiczne
Spór o pieniądze Ziobry to w rzeczywistości spór o to, czy można jednocześnie korzystać z przywilejów polskiego mandatu i ochrony przed polskim wymiarem sprawiedliwości na Węgrzech. Marszałek Sejmu jasno sygnalizuje, że w jego ocenie takie połączenie nie powinno istnieć, a budżet państwa nie jest od tego, by utrzymywać polityków, którzy uciekli z kraju.
Decydująca będzie tu oczywiście opinia prawników. Jeśli Biuro Legislacyjne potwierdzi, że istnieje ścieżka prawna do pełnego odcięcia Ziobry od sejmowego wynagrodzenia, w praktyce oznaczać to będzie, że azyl polityczny nie chroni przed finansowymi konsekwencjami w Polsce. A jeśli prawo na to nie pozwala, to presja na zmianę przepisów tylko wzrośnie, bo w oczach opinii publicznej trudno będzie wytłumaczyć, dlaczego podatnicy mają wciąż płacić posłowi, który wybrał polityczny parasol Orbána zamiast stawienia się przed polskim sądem.
Zobacz także
