Czarzasty sprawdza, czy można odciąć Zbigniewa Ziobrę od sejmowych pieniędzy po azylu na Węgrzech.
Czarzasty sprawdza, czy można odciąć Zbigniewa Ziobrę od sejmowych pieniędzy po azylu na Węgrzech. Fot. Kancelaria Sejm, Flickr; Senat RP, Flickr; SHOX art, Pexels; montaż: naTemat.pl

Zbigniew Ziobro korzysta z politycznego parasola na Węgrzech, ale zapowiada, że mandatu nie odda. Włodzimierz Czarzasty zapowiada, że jeśli tylko prawo pozwoli odciąć Ziobrę od pieniędzy, to "ręka mu nie zadrży".

REKLAMA

Informacja o przyznaniu Zbigniewowi Ziobrze azylu politycznego na Węgrzech wywróciła do góry nogami dotychczasową pracę Sejmu. Były minister sprawiedliwości mimo ochrony międzynarodowej w państwie Viktora Orbána ogłosił, że nie zamierza rezygnować z mandatu i formalnie nadal pozostaje posłem polskiego Sejmu.

Dla marszałka Sejmu to sytuacja, która domaga się jasnej odpowiedzi. Czarzasty już w poniedziałek wdrożył procedurę dotyczącą wynagrodzenia Ziobry po uzyskaniu azylu i zapowiedział, że nie zamierza udawać, że nic się nie stało. Teraz zapowiada kolejny krok – oficjalne wystąpienie do Biura Legislacyjnego Sejmu o wykładnię, co można zrobić z pieniędzmi polityka, który de facto przeniósł się do Budapesztu, ale nadal czerpie korzyści z polskiego mandatu.

Czarzasty: "Nie pracujesz, nie zarabiasz"

Marszałek Sejmu podkreśla, że podstawowa zasada jest prosta: jeśli poseł nie wykonuje pracy w kraju, nie ma podstaw, by wypłacać mu dietę. Jak przypomina, dieta parlamentarna jest powiązana z rzeczywistą aktywnością na rzecz Sejmu i pracy wykonywanej na terenie Polski.

– Wykładnia jest taka, że dietę pobiera się wtedy, gdy wykonuje się pracę na terenie kraju – mówi marszałek.

Czarzasty wskazuje, że podobny mechanizm zadziałał już w przypadku Marcina Romanowskiego, który również znalazł się na Węgrzech. Według marszałka, w takich sytuacjach parlamentarzysta żegna się z dietą, bo zwyczajnie przestał być obecny tam, gdzie ma reprezentować wyborców.

To dopiero pierwszy etap. Kolejny dotyczy zasadniczego uposażenia poselskiego, które – inaczej niż dieta – nie jest automatycznie wiązane z obecnością w kraju, a z samym faktem posiadania mandatu. I to tutaj Czarzasty chce mieć twardą, prawną odpowiedź, zanim podejmie decyzję.

Polityczny azyl bez finansowego parasola? To powinno być logiczne

Spór o pieniądze Ziobry to w rzeczywistości spór o to, czy można jednocześnie korzystać z przywilejów polskiego mandatu i ochrony przed polskim wymiarem sprawiedliwości na Węgrzech. Marszałek Sejmu jasno sygnalizuje, że w jego ocenie takie połączenie nie powinno istnieć, a budżet państwa nie jest od tego, by utrzymywać polityków, którzy uciekli z kraju.

Decydująca będzie tu oczywiście opinia prawników. Jeśli Biuro Legislacyjne potwierdzi, że istnieje ścieżka prawna do pełnego odcięcia Ziobry od sejmowego wynagrodzenia, w praktyce oznaczać to będzie, że azyl polityczny nie chroni przed finansowymi konsekwencjami w Polsce. A jeśli prawo na to nie pozwala, to presja na zmianę przepisów tylko wzrośnie, bo w oczach opinii publicznej trudno będzie wytłumaczyć, dlaczego podatnicy mają wciąż płacić posłowi, który wybrał polityczny parasol Orbána zamiast stawienia się przed polskim sądem.