Rosja lub Chiny przejmą Grenlandię? Postanowiłam sprawdzić tę obsesję Trumpa
Rosja lub Chiny przejmą Grenlandię? Fot. Shutterstock. Montaż: naTemat.pl

Sprawa Grenlandii nie schodzi z czołówek mediów. Tymczasem Donald Trump jeszcze bardziej dolewa oliwy ognia, powtarzając, że USA muszą przejąć wyspę, bo jeśli tego nie zrobią, przejmą ją Rosja lub Chiny. Ba, stwierdził nawet, że Grenlandia jest otoczona przez rosyjskie i chińskie statki. Czy tak faktycznie tak jest?

REKLAMA

Donald Trump nie odpuszcza w sprawie Grenlandii. To, że chce ją zdobyć, to jedno. Ale to, w jaki sposób i jaką narracją próbuje tego dokonać to kolejna historia.

– Zrobimy coś z Grenlandią niezależnie od tego, czy tego chcą, czy nie. Ponieważ jeśli my tego nie zrobimy, Rosja albo Chiny przejmą kontrolę nad Grenlandią. A nie chcemy mieć Rosji ani Chin jako sąsiadów – to jego wypowiedź z 9 stycznia 2026 roku.

Mówił o tym podczas spotkania z dziennikarzami w Białym Domu, roztoczył też wizję wyspy, jakby już otoczona była przez rosyjskie i chińskie okręty.

– Potrzebujemy tego, ponieważ jeśli spojrzy się teraz poza Grenlandię, widać tam rosyjskie niszczyciele, chińskie niszczyciele, a co więcej, rosyjskie okręty podwodne. Nie pozwolimy Rosji ani Chinom zająć Grenlandii, a właśnie to zrobią, jeśli nie podejmiemy odpowiednich działań – mówił.

Trump o Grenlandii: Jeśli my tam nie wejdziemy, wejdzie Rosja lub Chiny

Oczywiste jest, że Arktyka ma strategiczne znaczenie i nie od dziś jest polem rywalizacji USA, Chin i Rosji. Ale czy Chiny i Rosja chciałyby przejąć Grenlandię tak jak sugeruje Trump?

Prezydent USA mówił o tym nie raz. Powtarzał to również w mediach społecznościowych. Na przykład: "NATO stałoby się bardziej skuteczne, jeśli Grenlandia byłaby w rękach USA. Jeśli nie, Rosja lub Chiny to zrobią".

Takie słowa padły też po rozmowach władz Danii i Grenlandii z przedstawicielami USA w Waszyngtonie, które odbyły się 14 stycznia.

Potrzebujemy Grenlandii dla bezpieczeństwa narodowego, więc zobaczymy, co się stanie. Jeśli my tam nie wejdziemy, wejdzie Rosja i wejdą Chiny. A Dania nie jest w stanie nic z tym zrobić, natomiast my możemy zrobić wszystko – powtarzał.

Część narracji Donalda Trumpa już upadła. Ostatnio podważył ją szef duńskiego MSZ Lars Lokke Rasmussen. Jak ośwaidczył, nie ma w tej chwili bezpośredniego zagrożenia ze strony Rosji czy Chin.

Nie jest prawdą, że chińskie okręty wojenne otaczają Grenlandię. Według naszych służb, obecności chińskiego okrętu u wybrzeży Grenlandii nie odnotowano od dekady. Zatem z tej perspektywy mieliśmy bardzo konstruktywne spotkanie – mówił po spotkaniu w Waszyngtonie.

Oczywiście, można uznać, że Donald Trump myśli długofalowo i wybiega w przyszłość. Nikt nie wie, co będzie za 10, czy 20 lat i czy wtedy Chiny lub Rosja nie rzucą się na Grenlandię tak, jak on dziś.

Ale jak sytuacja wygląda teraz? Jak wygląda obecność Rosji i Chin w rejonie Grenlandii? Ani Moskwa, ani Pekin nie rościły żadnych pretensji terytorialnych do wyspy, ale wiadomo przecież, że bacznie się przyglądają.

Chińskie i rosyjskie okręty u wybrzeży Grenlandii? Dyplomaci - to nieprawda

O okrętach otaczających Grenlandię chyba możemy zapomnieć. Już 11 stycznia świat obiegła publikacja "Financial Times", w której gazeta napisała, że kraje nordyckie odrzucają twierdzenia Trumpa: "W ostatnich latach nie było żadnych oznak obecności rosyjskich ani chińskich statków czy okrętów podwodnych w rejonie Grenlandii".

Powołała się na dwóch nordyckich dyplomatów.

"To po prostu nieprawda, że Chińczycy i Rosjanie tam są. Widziałem te informacje wywiadowcze. Nie ma żadnych statków, nie ma żadnych okrętów podwodnych" – powiedział jeden z nich.

Również szef duńskiego MSZ mówił o tym jeszcze przed wizytą w Waszyngtonie. Jego słowa cytuje Reuters: "Obraz, jaki się kreuje – rosyjskie i chińskie statki tuż w fiordzie Nuuk oraz ogromne chińskie inwestycje – jest nieprawdziwy".

Agencja podała także, że dane śledzenia jednostek z MarineTraffic i LSEG nie wykazują obecności chińskich ani rosyjskich statków w pobliżu Grenlandii.

"Wokół Grenlandii nie roi się od chińskich i rosyjskich jednostek. To bzdura" –czytam dziś kolejne wypowiedzi na ten temat. Tym razem to Paal Sigurd Hilde z Norweskiego Instytutu Studiów Obrony. Cytuje go agencja AFP, która po słowach Trumpa postanowiła sprawdzić, czy Chiny faktycznie mogą zagrażać Grenlandii.

Zobaczmy, co wynika z tej analizy.

Co wiadomo o działalności Chin wokół Grenlandii

AFP ocenia, że obecność militarna Chin w Arktyce jest niewielka, ale wiadomo, że chcą zwiększyć tu swoje wpływy i do 2030 roku "zostać wielką potęgą polarną".

"Jedyna droga Chin do uzyskania znaczącego wpływu w Arktyce prowadzi przez Rosję" – ocenił Paal Sigurd Hilde. 

Ich większą współpracę w północnej Arktyce widać od inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Chodzi m.in. o wspólne ćwiczenia i patrole, w tym wspólny patrol bombowców rosyjskich i chińskich w pobliżu Alaski. Jak czytamy, Chiny obsługują też kilka lodołamaczy wyposażonych w miniaturowe okręty podwodne oraz satelity do obserwacji Arktyki – według Pekinu do celów naukowych.

Jaki może to mieć wpływ na rywalizację i bezpieczeństwo w tym regionie, zostawmy analitykom.

Natomiast jeśli chodzi o samą Grenlandię przypomniano plany z 2016 roku, kiedy chińska firma General Nice Group planowała kupić...wystawioną na sprzedaż dawną, opuszczoną bazę wojskową w Grønnedal na południu Grenlandii. I nic z tego nie wyszło.

"Dania zdecydowała się odrzucić ofertę z powodu obaw o bezpieczeństwo. Duńscy politycy nie chcieli narażać relacji swojego kraju ze Stanami Zjednoczonymi, głównym sojusznikiem Kopenhagi, przyznając innej potędze potencjalny punkt wojskowy na Grenlandii" – przekazał wówczas Reuters.

Jego źródła stwierdziły też:

"Rząd nie chce sprzedawać bazy wojskowej Chinom, ponieważ mamy długotrwałe, bliskie partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi oraz umowę obronną dotyczącą Grenlandii z USA z kwietnia 1951 roku, o czym trzeba pamiętać".

"Powinno być oczywiste dla wszystkich, że Dania nie może pozwolić, aby dwie potęgi rywalizowały w chowanego na Grenlandii. Nie sądzę też, by USA uznały taką sytuację za zabawną".

Czy Chiny i Rosja są obecne na Grenlandii

Dziś obecność Chin na Grenlandii jest praktycznie zerowa, choć interesowały się również innymi inwestycjami.

AFP podaje np., że w 2019 roku Grenlandia zdecydowała się nie korzystać z usług chińskiej firmy Huawei przy budowie sieci 5G. A projekt związany z ogromnym złożem uranu w Kvanefjeld, w którym Chińczycy też chcieli mieć udział, został wstrzymany przez rząd Grenlandii w 2021 roku z powodu obaw środowiskowych.

Podobnie Rosja jest na Grenlandii nieobecna. Jak czytamy, oba kraje zgodziły się na rozwój Północnego Szlaku Morskiego (NSR) wzdłuż północnej granicy Rosji i w 2025 roku chińskie statki odbyły nim 14 rejsów, głównie przewożąc rosyjski gaz. 

"NSR nie przebiega w pobliżu Grenlandii, więc nie jest źródłem twierdzenia Trumpa o chińskich statkach patrolujących wybrzeże wyspy" – pisze AFP.

Jak mogą dziś zagrozić tu Ameryce?

Amerykański "The Hill" analizuje, że owszem, mówi się, że zarówno Rosja, jak i Chiny inwestują w swoją "obecność arktyczną", ale problem polega na tym, że Rosja nie dysponuje dużymi zasobami do inwestowania. Ma niewydolną gospodarkę, zrujnowaną wojną w Ukrainie i kontrola jej części Arktyki "opiera się wyłącznie na upadającej gospodarce kraju i rosyjskiej armii wypełnionej przestępcami zwolnionymi z więzień".

Z kolei Chiny nie posiadają tu żadnych terenów, muszą polegać na Rosji i "interesują się szlakami handlowymi przez Ocean Arktyczny, ponieważ chcą wysyłać towary do państw NATO'. "Wyciągnęły wnioski, gdy w zeszłym roku Polska zamknęła granicę dla chińskiego ruchu kolejowego" – czytamy. 

Chiny i Rosja reagują na słowa Trumpa ws Grenlandii

Na pewno narracja Trumpa nie spodobała się w Chinach. W świat poszedł komunikat, że Stany Zjednoczone nie powinny realizować własnych interesów, wykorzystując inne kraje jako pretekst. A także, że działalność Chin w Arktyce jest zgodna z prawem międzynarodowym.

– Działania Chin w Arktyce mają na celu promowanie pokoju, stabilności i zrównoważonego rozwoju w regionie i są zgodne z prawem międzynarodowym. Prawa i wolności wszystkich krajów do prowadzenia działalności w Arktyce zgodnie z prawem muszą być w pełni respektowane – przekazała rzeczniczka chińskiego MSZ Mao Ning, jej słowa cytuje agencja AP.

Za to z Rosji popłynęła ironia.

– Trump musi się spieszyć. Według niepotwierdzonych informacji w ciągu kilku dni może odbyć się nagłe referendum, w którym cała 55-tysięczna Grenlandia mogłaby zagłosować za przyłączeniem się do Rosji – stwierdził wiceszef rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Dmitrij Miedwiediew, którego cytuje Interfax.

Być może jeszcze niejedno w sprawie Grenlandii nas zaskoczy.

Czytaj także: