Ed Sheeran zakazany na ślubach.
Ed Sheeran zakazany na ślubach. Kościół twierdzi, że w tym jest głęboki sens. Fot. Shutterstock. Montaż: naTemat.pl

Chcą być na czasie. Inspirują się tym, co widzą w mediach społecznościowych. Pragną, żeby hity z list przebojów wybrzmiały podczas ich ceremonii ślubnej. Ale to nie podoba się Kościołowi. Ostatnio do zakazanych piosenek dołączył "Perfect" Ed Sheerana. Muzyków, którzy złamią zasady, czekają surowe konsekwencje. Przekonał się o tym zespół Emmanuel z kujawskiej wsi Topólka. " Padliśmy ofiarą polowania na czarownice" – piszą w mediach społecznościowych muzycy.

REKLAMA

Organista to za mało. Młodzi ludzie zatrudniają zespoły, duety, czy solistów, którzy wprowadzają więcej emocji do ślubnej uroczystości. I nadają osobisty charakter ceremonii.

Wcześniej wybierają utwory, które mają dla nich znaczenie. Albo takie, które wpisują się w trendy. Śledzą nowinki na TikToku czy Instagramie. Chcą, żeby muzyka nie była tylko tłem, ale opowieścią o nich i o ich uczuciach.

Marzą, żeby w tym wyjątkowym dniu brzmiały romantyczne przeboje.

Wedding plannerka: Kościół ma swoje zasady

I to się właśnie nie podoba włocławskiej diecezji, która mówi temu pas. Ma już dość utworów, które nie mają nic wspólnego z liturgią. 

I w ten sposób na liście niedozwolonych utworów podczas liturgii znalazła się piosenka Perfect Eda Sheerana. Przez lata była ona jednym z najczęściej wybieranych hitów ślubnych – zarówno w wersji wokalnej, jak i instrumentalnej, często także z modyfikowanym tekstem. Teraz żadna z nich nie będzie już możliwa.

Jak się okazuje, sygnałów w tej sprawie było sporo. Do Diecezjalnej Komisji ds. Muzyki Kościelnej regularnie trafiały doniesienia o repertuarze, który – zdaniem zgłaszających – nie pasuje do ceremonii. Chodziło zarówno o popularne piosenki, jak i ich instrumentalne wersje czy przerobione teksty.

Kościół stawia sprawę jasno: liturgia ślubna rządzi się swoimi zasadami. Muzyka nie jest tam po to, żeby bawić – ma pełnić rolę modlitewną, a nie rozrywkową.

– Raz zdarzyła mi się sytuacja, że ksiądz pozwolił na zagranie utworu "Hallelujah" Cohena, ale dopiero po mszy. Ta piosenka miała dla pary symboliczne znaczenie – wspomina Małgorzata Marciniszyn-Świątek, doświadczona wedding plannerka.

Przypomnijmy, że utwór Cohena od lat jest na zakazanej liście.

Księża czasem zgadzają się na muzykę po liturgii, ale nigdy w trakcie mszy i innych rytuałów kościelnych. Dla wielu par to emocjonalny moment, dla kapłanów – kwestia szacunku dla liturgii.

Małgorzata Marciniszyn- Świątek

wedding plannerka z Dolnego Śląska

Nie dziwią jej te reguły i zasady. Natomiast zauważa, że coraz mniej par w ogóle decyduje się na zawarcie ślubu kościelnego.

– W tamtym roku organizowałam ślub w czerwcu w mieście liczącym ok. 60 tys. mieszkańców na Dolnym Śląsku. Ksiądz od razu zaznaczył, że to pierwszy ślub w parafii w tym roku – i to w katedrze, największym kościele w mieście. Był zachwycony tą parą. Podobnie w jednej z parafii na dużym osiedlu w Świdnicy – w całym sezonie dwa lata temu odbyły się tam tylko trzy śluby, mimo że mieszka tu mnóstwo młodych rodzin. Ślubów kościelnych jest coraz mniej.

Jak zauważa moja rozmówczyni, społeczeństwo się coraz bardziej laicyzuje.

Małgorzata Marciniszyn-Świątek chciałaby organizować śluby kościelne w plenerze, ale Kościół na to nie pozwala. – I to jest dla mnie dużo większym problemem niż świeckie piosenki podczas ślubu – przyznaje.

Ksiądz: Odczucia estetyczne nie powinny być na pierwszym miejscu

O muzyce na ślubach chcę porozmawiać z księżmi – influencerami, którzy idą z duchem czasu. Patrzę na ich profile w mediach społecznościowych i widzę jedno: u nich każda muzyka jest mile widziana. Nie mówię o ślubach, ale o codziennej działalności, filmikach, dyskotekach oazowych. Pokazują, że Kościół może być otwarty na różne brzmienia i emocje.

Ale żaden z nich nie chce się ze mną podzielić swoją opinią.

Na szczęście w telefonie mam numer do znajomego księdza dr. hab. Wojsława Czupryńskiego, duszpasterza rodzin i wykładowcy Wydziału Teologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. W jego życiu zdarzało się, że narzeczeni prosili, aby podczas ceremonii ślubu zaśpiewać piosenki, które nie powinny pojawić się w kościele. 

Musiał odmówić.

– Przyjmowali to ze zrozumieniem. Wystarczyło spokojnie wyjaśnić, dlaczego – wspomina.

Co sprawia, że świeckie piosenki hity z list przebojów są tak popularne na kościelnych ślubach?

– Myślę, że to koncentrowanie się na formie, a nie na istocie sprawy. Gdyby ci ludzie mieli prawdziwą relację z Panem Bogiem, wiedzieliby, że to on powinien być w centrum, a nie własne odczucia estetyczne – tłumaczy.

I podkreśla z całą mocą:

– Trzeba oddzielać sacrum od profanum, bo nie człowiek jest najważniejszy, lecz Pan Bóg. Szacunek ten musi być zachowany. Dlatego trudno oczekiwać, żeby Kościół w tej kwestii się zmieniał – wówczas przestałby być wierny samemu sobie. To nie Kościół ma dostosowywać się do świata, lecz raczej pomagać, aby świat stawał się coraz bardziej Boży, zgodnie z Bożym zamysłem.

Włocławska diecezja zaznaczyła, że wybór muzyki podczas ślubu kościelnego nie należy do narzeczonych. Choć dla par młodych wybrane piosenki często mają osobiste znaczenie, w trakcie liturgii pierwszeństwo mają normy kościelne.

"Dla osób dbających o piękno muzyki liturgicznej jest to potwierdzenie, że warto stać na straży świętości liturgii" – zaznaczono w komunikacie.

Zespół z Kujaw: Padliśmy ofiarą polowania na czarownice

Kuria radzi księżom, żeby już przy ustalaniu terminu ślubu rozmawiali z narzeczonymi o tym, jaka muzyka jest dozwolona. To sposób na to, żeby uniknąć napięć tuż przed ceremonią. Pojawił się nawet pomysł szkoleń dla muzyków grających na ślubach, coś w rodzaju kursów obowiązkowych dla fotografów czy kamerzystów.

A co, jeśli dany zespół nie posłucha? Cóż, posypały się już pierwsze kary. Zespół Emmanuel z kujawskiej wsi Topólka dostał roczny zakaz grania i śpiewania w kościołach Diecezji Włocławskiej – zarówno podczas liturgii, jak i poza nią. Oficjalnym powodem miało być rzekome naruszenie przepisów liturgicznych i repertuaru wykonywanego podczas mszy. Zespół twierdzi jednak, że prawdziwy powód był inny: wykonywanie pieśni patriotycznych w kościelnych murach.

Muzycy nie chcą ze mną rozmawiać, uzasadniając, że "wszystko już opisali w sieci".

Decyzja kurii była nich ogromnym zaskoczeniem. Nie otrzymali żadnego wcześniejszego upomnienia czy ostrzeżenia.

"Padliśmy ofiarą polowania na czarownice, bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że wszyscy w diecezji, a nawet w Polsce, grają to samo na ślubach, a dla przykładu ukarano tylko nas?" – nie kryją oburzenia.

Shrek na Komunii

Jak to zwykle bywa, jednym pomysł o zakazie wykonywania piosenek świeckich podczas ślubu przypadł do gustu, innym nie.

"Diecezja siedlecka. Shrek na Mszy Świętej Komunijnej. Pomimo moich próśb o uszanowanie liturgii, przyjaciółka proboszcza zrobiła prawdziwe show. Dziewczęta w czarnych sukienkach z rozcięciami do pasa, siedząc tyłem do ołtarza, brzdąkały na gitarach melodię z Shreka, dzieci pierwszokomunijne śpiewały, a ludzie kiwali się w rytm i nagrywali telefonami. Szczęka mi opadła" – takie wspomnienie przywołuje jedna z internautek.

"Serio Sheerana już nawet w kościele ktoś śpiewał? Dobrze, że jeszcze na Lady Gagę nie wpadli"

"Kościół powinien iść z duchem czasu, a nie się cofać! Czego jeszcze zakażą?

Diecezja włocławska przypomina, że kwestie związane z muzyką w kościele odpowiada proboszcz lub administrator parafii, przy współpracy z wikariuszami i organistą. To oni czuwają nad tym, by oprawa muzyczna była zgodna z charakterem nabożeństwa.

Jeśli mają wątpliwości, mogą skonsultować się w tej sprawie z Diecezjalną Komisją ds. Muzyki Kościelnej, aby uniknąć nieporozumień.